Dynamit, oczopląs i nieudana kariera – Mr. TNT

Mr. TNT titleDziś o grze, z której dowiecie się, jak naprawdę wygląda oczopląs. To gra, którą wielka popularność raczej ominęła, choć fajnością dorównuje wielu klasykom ze swojego okresu, jak Qix, Amidar, czy Crossfire. Szybka zręcznościówka, w której refleks liczy się prawie tak samo jak szczęście. Ciekawy pomysł sprawia, że do dziś jest całkiem świeża i wyjątkowa na swój sposób, choć nie była szczególnie klonowana w przyszłości. A może nieco przesadzam i niepotrzebnie ją faworyzuję?

Mr. TNT na Atari XL/XETak na poważnie, to też nie uważam Mr. TNT za wybitną grę, jednak spędziłem przy niej mnóstwo godzin w dzieciństwie, co oznacza, że jednak musi być choć częściowo dobra. Pomysł fajny, wykonanie nie najgorsze. Trochę drażniący jest bardzo szybki i niedokładny ruch gracza, przez co trudno wcelować dokładnie tam, gdzie się chce iść (ale o tym poniżej). Śmieszna muzyczka szybko robi się irytująca, ale na to znanym sposobem jest wyciszenie dźwięków :-). Gra powstała w 1982 roku, ale na Atari (na którym grałem) trafiła rok później.

Mr. TNT na automatachZasady są banalne i nie wymagają wielkiego tłumaczenia. Należy tak chodzić po siatce linii, aby pozbyć się wszystkich iskierek, które też po tych liniach biegają. Linie zapewne mają być czymś w stylu lontu do dynamitu, dlatego każde przebiegnięcie po nich (przez iskierki lub gracza) sprawia, że się wypalają i znikają. Iskierka ginie, gdy nie ma gdzie dalej się przesunąć. Podobnie gracz. Na planszy zawsze jest do zebrania kilka przedmiotów, które dają sporo punktów, dlatego ich niezbieranie się mało opłaca. W grze obowiązuje ta sama zasada, co w Asteroidsnie stój w miejscu!

Dziś okazało się, że ta gra nie pochodzi wcale z Atari. Dowiedziałem się, że była też na automatach pod tym samym tytułem, wydana rok wcześniej (w 1982 roku). Zaskoczyło mnie to, bo uważałem ją za małą atarowską gierkę. Obejrzałem nawet, jak wygląda i graficznie prezentuje się tylko nieco lepiej. Mr. TNT na Commodore 64Jednak rozgrywka jest troszkę wolniejsza, co sprawia, że jest łatwiejsza. Ponadto można spowolnić gracza przyciskiem, czego na Atari bardzo brakuje. Na Commodore 64 także powstała i też wygląda fajnie.

Tym sposobem postanowiłem podrążyć temat dalej i po tylu latach okazało się, że padłem ofiarą podstępnego systemu PAL! Gra jest wolniejsza na automatach i na C64, co wzbudziło moją ciekawość. Sprawdziłem więc, co stanie się z tą grą, gdy przełączę się w emulatorze na NTSC. Rzeczywiście! W NTSC gra zmienia się dość wyraźnie, bo choć muzyczka i dźwięki zdają się szybsze, to rozgrywka stała się… wolniejsza! Mr. TNT na Atari XL/XEI teraz gra się podobnie, jak w pozostałe wersje. Wygląda na to, że Mr. TNT był pisany tylko dla systemu NTSC (czyli w USA) i pewnie nikt wtedy nie wiedział co się stanie z grą w PALu.

A gdzie ten obiecany oczopląs? No jak to gdzie? Wystarczy spojrzeć na oczka głównego bohatera, by zrozumieć ;-). Trochę go żal… Co ciekawe, na C64 też ma oczopląs, ale już na automatach zachowuje się dość normalnie. W czym rzecz?

Oglądamy!

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.