Zżeranie ludzi i totalna rozpierducha! Rampage.

rampage_arcade_title2

Oh, tym razem mój klimat, zdecydowanie! Jako, że zjadanie ludzi i rozpierduchy nie są mi obce, a wręcz pożądane, co potwierdziłem blisko 20 lat temu tworząc Sadista, tym razem trochę powychwalam grę, która nie jest ani krwawa, ani drastyczna, choć przedstawiane w niej sytuacje mogłyby spokojnie wypełnić przerażający film grozy… Gdyby nie był jednocześnie komedią!

rampage_atarixl

Atari XL/XE

Jedna z moich ulubionych gier z dawnych lat, niemalże gra, która mnie wychowała. Sięgając daleko pamięcią wyliczyłem, że miałem ją już około połowy podstawówki, czyli gdzieś tak na samym początku lat 90-tych minionego wieku dwudziestego. Mowa o grze Rampage, którą poznałem wówczas na moim małym Atari i nie miałem nawet pojęcia o jej istnieniu na innych platformach, a tym bardziej, jak zawojowała świat. Rampage to niezwykła zręcznościówka, w której gracz staje po złej stronie i wciela się w zmutowanego potwora, który wspina się po budynkach i je demoluje, by zjeść wszystko, co się da. Zgliszcza pozostawia za sobą, by rozwalić kolejne miasto. I w zasadzie to wszystko. Ta gra nie ma głębszego sensu, ale daje naprawdę kupę rozrywki!

Gdy spotykaliśmy się z kolegami z klasy w moim domu, Rampage niejednokrotnie był włączany, abyśmy wspólnie mogli rozwalić trochę domów, zdemolować miasto, zniszczyć samochody i powyżerać ludzi z okien. Ah, jaka to była rozkosz, gdy we dwóch mogliśmy wszystko niszczyć! Nawet w pojedynkę było zabawnie. Jako równie młody smarkacz trafiłem do sklepu komputerowego, w którym leżał pod ladą obiekt moich westchnień – Atari Lynx. Kolorowa konsola przenośna, wymarzona i nigdy nie zdobyta.

rampage_arcade_game

Automaty

Pamiętam, że wyżebrałem od sprzedawcy, aby dał mi trochę pograć i zobaczyłem na Lynxie Rampage. Szokująco lepsza grafika, znacznie więcej kolorów i scrollowany ekran sprawiły, że dotarło do mnie, iż nie mam w domu najlepszej wersji tej gry, bo istnieją lepsze.

rampage_arcade_faces

Automaty – dostępne mutanty

W późniejszych latach dowiedziałem się, że Rampage istnieje też na innych komputerach i konsolach, jednak nie dane było mi zbyt wiele zobaczyć aż do ery Internetu, gdy wszystko było w zasięgu ręki. Okazało się, że ta gra została stworzona na prawie wszystkie znane komputery i konsole 8- i 16-bitowe. Dziś już widziałem prawie wszystkie wersje, jakie powstały. Niektóre są ładniejsze, inne mniej, niektóre bardziej dynamiczne, pozostałe wolniejsze. Wersja z Atari wcale nie jest najpiękniejsza, choć tak ją lubiłem. Rozbawiła mnie wersja na Atari 2600, która jest całkiem grywalna, ale moje skojarzenie było takie, że to gra o wielkiej małpie rozwalającej gigantyczne piksele! Oczywiście na tę konsolę byłoby ciężko zrobić to lepiej i jestem i tak pod jej wrażeniem, jednak w porównaniu z lepszymi wersjami, wygląda śmiesznie. Niedoścignionym wzorem okazuje się, jak zwykle, gra na automaty (z 1986 roku), gdzie grafika jest ładna, gra płynna i dynamiczna, a ponadto pozwala na granie jednocześnie trzem graczom. Niektóre konwersje również pozwalają na 3 graczy, ale nie wszystkie. Co gorsza, w niektórych wersjach niemożliwe jest zastąpienie gracza przez komputer i albo gra się samemu, albo z człowiekiem.

rampage_atarilynx_rat

Atari Lynx – wybór mutanta

Z ciekawostek, jakie zauważyłem, to bardzo słaba wersja na Amigę, która znana jest przecież z dobrej grafiki i muzyki. Tu jest bardzo przeciętnie, choć sama gra jest poprawna i szybka. W przeciwieństwie do tego, na pochwałę zasługuje wersja z Atari ST, która ma grafikę zbliżoną do gry na automatach i jest bardzo grywalna. Wersja z małego Atari jest nieco ograniczona, nie można w niej uderzać pięścią za siebie, co zauważyłem chyba tylko w tej konwersji. Ponadto na ekranie jest bardzo niewielu ludzi i pojazdów. W zamian usłyszymy bardzo przyjemną muzykę na winiecie. Wersja na Atari Lynx jako jedyna pozwala na granie czwartym potworem – szczurem! Na Commodore 64 powstały dwie wersje. Nie wiem dlaczego, ale jedna jest dla Europy, a druga dla USA. I wcale nie są jednakowe. Na PC gra, choć maksymalnie w EGA i z dźwiękami na speakerze, okazuje się bardzo grywalna. Gra dla Sega Master System jest bardzo płynna i przyjemna, wypada lepiej niż dla NES. Można mieć też zastrzeżenia do sterowania w niektórych konwersjach, które nie ułatwia graczowi gry. Szczególnie trudne bywa wchodzenie na budynki, albo oddzielenie bicia pięścią od skakania, które reaguje na ten sam przycisk w joysticku. Nie udało mi się przejrzeć wszystkich istniejących wersji, ale z pewnością prawie wszystkich :).

A to jeszcze nic.

rampage_world_tour_arcade

Rampage: World Tour

Jako, że z synem pogrywamy sobie w coraz śmielsze gry, pokazałem mu kiedyś i Rampage, który bardzo mu się spodobał. Trudno się dziwić. Tym sposobem okazało się, że Rampage był tylko początkiem. Jako, że gra musiała odnieść sukces, skoro trafiła na tyle platform, w końcu (aż po 11 latach, w 1997r.) doczekała się kontynuacji – Rampage: World Tour. Ta okazała się jeszcze lepszą rozrywką, w której prostą grafikę postanowiono skierować na tory jeszcze bardziej komediowe i kreskówkowe. W zasadzie grafika przypomina plastelinowe stworki, choć to może być kwestia bardzo nasyconych kolorów. Jednak sceny, które w grze zobaczymy budzą salwy śmiechu, choć z założenia są „drastyczne”. Potwory wrzucają ludzi do gęby jak cukierki, podskakują, walą po budynkach jak wściekłe małpy w zoo, wydając przy tym nieartykułowane dźwięki, depczą sobie po nogach, albo spalają się na popiół ze śmieszną miną. Pole rozgrywki zostało powiększone, wprowadzając scroll we wszystkich kierunkach. Gra stała się jeszcze szybsza i bardziej dynamiczna od pierwowzoru, ale zasady pozostały te same. Ta gra to prawdziwy urodzaj destrukcji! Zniszczycie miasto w ciągu kilkudziesięciu sekund i nikt was nie powstrzyma! Rewelacja! To stado rozwydrzonych małp trzeba po prostu samemu zobaczyć!

To nie jest koniec. Okazuje się, że na różne konsole, w tym popularne Playstation, powstały następne części, które już są tylko rozwinięciem pomysłów z drugiej części i bardzo już się od niej nie różnią. Ale mogą dostarczać równie dużo zabawy! Oceńcie sami. Zapraszam na krótki filmik.

Przeczytaj też:

Tak powstał Lode Runner

Mam dwa Was dwie wiadomości. Dobrą i złą. Być może obie już słyszeliście, ale jeśli nie, to mogą być ciekawe. Na początek dobra. Kiedyś pisałem o Lode Runner, jednej z moich ulubionych gier z zamierzchłych czasów, czyli lat osiemdziesiątych minionego … Czytaj dalej

Gemstone Warrior – Diablo po raz pierwszy

Diablo – to bardzo dobra gra, chociaż krytyki też jej nie szczędzono. Zwolennicy RPG mówili, że to zwykła strzelanka. Zwolennicy strzelanek mówili, że to RPG. A to po prostu niezły mix tych gatunków. Chodzący bohater w świecie fantasy przemierza podziemia … Czytaj dalej

Upiorna gra!

W zasadzie pisanie o grze, która nie jest dobra, wydaje się trochę bez sensu, ale co mi zależy. Gra, o której wspomnę kilka słów jest trochę do dupy i nic na to nie poradzę, ale przejdźmy do sedna i wyjaśnijmy … Czytaj dalej

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.