Ninja – porównanie wersji

Ninja na Commodore 64Ninja to jedna z lepszych bijatyk na ośmiobitowce, jakie widziałem. Doświadczenia na małym Atari z mordobiciami były raczej ubogie i nigdy nie było w czym przebierać. Na pozostałych maszynach było nieco lepiej, ale też szału nie było. Prawdziwe mordobicia królowały zawsze na automatach, a potem na konsolach. Jednak powstało kilka dobrych gier, które przykuwały nawet moją uwagę we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, kiedy to lanie po pyskach sprawiało mi mniejszą przyjemność niż dziś :). Poza Ninja, zdecydowanymi faworytami były Karateka i International Karate. Ciekawe, że te najlepsze gry nawiązywały do wschodnich sztuk walki. Zwykłe lanie po pyskach rodem z ulicy, jak w grach, nomen omen, Street Fighter, czy Double Dragon było rzadsze, a jak już się pojawiło, to było słabe. Przykładowo wspomniane dwie gry na Commodore 64 nie zachwycają, w przeciwieństwie do wersji z automatów, czy nawet na Nintendo. Może i dobrze, że na Atari tego nie było, bo pewnie by wypadło jeszcze gorzej…

Wracając do tematu, dziś pokazuję cztery wersje gry Ninja (chyba więcej nie powstało) stworzonej przez Steve’a Coleman’a. Ta gra ratowała honor ośmiobitowców, a głównie małego Atari, udowadniając, że możliwe jest wykonanie bardzo dynamicznego i kolorowego, z dużymi postaciami, mordobicia na takie komputery, dodatkowo wprowadzając do nich jakiś lekki sens i okraszając całość świetną muzyką. Ninja nie jest zbyt skomplikowana, pozwala tylko na kilka różnych ciosów, ale w zamian daje możliwość zbierania i rzucania gwiazdek i sztyletów, a gracz może sam decydować w którą stronę pójdzie i komu skopie ryj, choć ostatecznie musi odwiedzić praktycznie wszystkie pomieszczenia zanim dojdzie do bossa. A to też istotne, że faktycznie na koniec dociera się do bossa, czyli innego złego ninja, któremu trzeba też wlać, a następnie wrócić do punktu startu. Fajnym pomysłem jest skakanie między piętrami budynku przez dziury w stropie – może mało realistyczne, ale daje szansę na chodzenie nie tylko w lewo i prawo, ale też w górę i dół.

Ninja na Atari XL/XEPo odrobinie wprawy niestety może się okazać, że ukończenie gry zabiera jakieś 6 minut, co nie zmienia faktu, że można grać wiele razy i wdawać się po drodze w więcej walk, aby przedłużyć grę!

Między wersją na Atari i Commodore 64 nie ma wielkich różnic. Grafika jest zbliżona, dynamika też. Obie gry posiadają muzykę, ale – co ciekawe – muzyka dość mocno różni się w obu wersjach, choć oczywiście motyw przewodni pozostaje ten sam. Ma to swój urok. Gra na C64 posiada kilka szczegółów w grafice, których brak na XL/XE, jak np. latające ptaki w tle. Niestety, niezbyt zrozumiałe jest, dlaczego ptaki latają także w pomieszczeniach! Shurikeny i sztylety są dokładniejsze, w wyższej rozdzielczości. Przed grą zobaczymy też sympatyczny obrazek, którego nie widziałem w żadnej wersji na Atari.

Ninja na Amstrad CPCGdy zabrałem się za wersję na Amstrada CPC, okazało się, że i tu udało się uzyskać bardzo fajną grafikę, jednak pozbawiono grę tej fajnej muzyki. Nie wiem czemu, a może tylko ja mam taką wersję, jednak poza odgłosami walki, w grze panuje sroga cisza. Szkoda. Rozgrywka jest prawie taka sama jak w powyższych wersjach.

Ostatnia wersja, jaką pokazuję, jest dla ZX Spectrum. Tu grafika jest całkiem imponująca, jak na ZX. Gra jest zupełnie fajna, jednak stanowczo zbyt powolna. Tempo rozgrywki jest na tyle małe, że gra szybko robi się nudna. Także nie usłyszymy tu muzyki, a jedynie ubogie dźwięki. W powyższym zestawieniu ta wersja wypada najsłabiej.

Ninja na ZX SpectrumFilm pokazujący wszystkie wersje. Uwaga, pierwsza część filmu pokazująca grę na C64 jest spoilerem i zobaczycie w niej zakończenie gry :D. Kto nie chce, niech nie ogląda, tylko przeskoczy od razu do czasu 7:10, gdzie rozpocznie się wersja na Atari.

Wszystkie punkty w filmie:

0:00 Commodore 64
7:08 Atari 8-bit
9:33 Amstrad CPC
11:49 ZX Spectrum

 

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.