Zakreślanki – murarz na ekranie, czyli Qix, Omidor i spółka

2013-11-08 21_19_13-MAME_ Qix (set 1) [qix]Była kiedyś taka gra na kartce zwana „Szewczyk” lub „Murarz”. Chyba zależnie od szkoły :). Tak czy owak, pamiętam ją jeszcze z czasów wczesnej podstawówki, gdzie grało się w to na lekcji albo w świetlicy. Ta gra to taka analogowa klasyka, bo swoje lata już ma (nie znam czasu powstania tejże gry), chociaż do grania w nią wystarczyła kartka w kratkę i długopis (albo najlepiej dwa, w różnych kolorach) oraz chętny kolega/koleżanka.
Wątpię, by ktoś tego nie znał, chociaż nie wiem w co się bawi – poza komputerem i komórkami – dzisiejsza młodzież, a tym bardziej dzisiejsze dzieci. W grze każdy z graczy na zmianę rysował jedną linię długości jednej kratki na kartce i musiał w ten sposób zamknąć obwód jakiegoś pola. Po zamknięciu rysowało się kropki na każdej kratce wewnątrz zamkniętego obszaru i tak obliczało się jego wartość punktową. Każda kropka to jeden punkt, a wygrywał na koniec ten, kto punktów miał najwięcej. Koniec gry następował po zapełnieniu całej kartki.

Nie bez powodu wspominam dziś grę „analogową”, do której nie był potrzebny żaden komputer, ani nawet kalkulator. Siedząc na kiblu i po raz kolejny usiłując zdobyć nowy rekord w komórkowej wersji Qix uzmysłowiłem sobie, że w tak poważnym miejscu gram w klasykę klasyki, której korzenie sięgają pewnie czasów przedkomputerowych. Czymże innym jest gra Qix niż komputerową wersją „Murarza”? Zadanie jest to samo, jednak gracz tylko jeden, a wróg zamiast rysować swoje pole, jest zwykłą przeszkadzajką na ekranie i próbuje wszelkimi sposobami utrudnić graczowi rysowanie. Gra jest genialna w swojej prostocie, jednak samo granie w nią już proste nie jest. Na pierwszy rzut oka Qix wydaje się grą czysto zręcznościową, jednak po pewnym czasie chaotycznego zamalowywania jak największego obszaru ekranu, każdemu wyrabia się pewna strategia gry, która pozwoli na zdobycie lepszego wyniku. Rzecz polega na tym, że etap kończy się po zamalowaniu określonego w procentach obszaru ekranu i jeśli nie zdołasz w ostatnim kroku zapełnić jak najwięcej, to już się nie uda. Stąd strategii jest wiele. Znalazłem w sieci nawet opisy różnych strategii! Mają nawet swoje nazwy. Najważniejsze jest, by tak zamalowywać pole, aby zapędzić Qixa (to chyba nazwa tej latającej szmaty w środku ekranu) w kozi róg, jednocześnie nie zamalowując od razu całego ekranu. Po przekroczeniu jakiejś powierzchni (np. 65% – w pierwszym etapie) zamalowanego obszaru, etap się kończy. Jeśli upchnie się Qixa w małym rogu i wtedy odgrodzi się go całkiem od reszty ekranu, można zamalować nawet ponad 90%, a przy większej wprawie zbliżać się aż do 100% zapełnienia. Im więcej się zapełni ponad wymagany obszar, tym większą dostaje się premię.
Gra wciąga i daje wielkie pole do popisu. Jednak w pierwowzorze wiele ponad to nie znajdziemy. 2013-11-08 21_20_15-MAME_ Volfied (World) [volfied]Dopiero w bardziej urozmaiconych wersjach tej gry znajdziemy ciekawe rozbudowania tego pomysłu. Jako, że Qix wydał japoński wydawca Taito w 1981 roku, również Taito 8 lat później wydało o wiele ciekawszą grę opartą na tych samych zasadach – Volfied. Po drodze pojawiły się jakieś ulepszenia Qix, które wiele nie wnosiły. Sam Qix powstał na automaty, a potem był przeniesiony na najbardziej popularne 8-bitowce i 16-bitowce. Taito również nie zapomniało w dzisiejszych czasach o nowych platformach i stąd Qix na komórki, w którego to ciupię czasem tam, gdzie król chodzi piechotą…
Volfied jest bardziej dynamiczny, ma o wiele lepszą grafikę, większe możliwości. Mamy tu już o wiele więcej wrogów niż latający Qix i małe prądy biegnące po linii za graczem. Tutaj w każdym kolejnym etapie spotykamy się z innymi potworami, które trzeba uwięzić linią. Zwykle jest to jeden duży „boss” i kilka jego przydupasów, które wspólnie uprzykrzają życie graczowi. Na szczęście można też XONIXzdobyć pewne bonusy i ułatwienia, w tym nawet lasery, którymi można wystrzelać wrogów. Co ciekawe – zamiast jednokolorowych płaszczyzn, które tworzy się linią, widzimy obrazki. W tle także nie jest już czarno, lecz jest obrazek, który jednocześnie jest utrudnieniem, ponieważ ma w sobie sporo szczegółów, które rozpraszają gracza. Mnie się podoba szczególnie to, że obrazek pojawiający się podczas rysowania staje się jednocześnie tłem w następnym etapie. Motyw z obrazkami został też sprytnie wykorzystany przez innych programistów i powstały wersje tej gry, w których pokazują się – a jakże – gołe bab2013-11-08 21_22_20-MAME_ Perestroika Girls (Fuuki license) [perestrf]y, dając frajdę graczom płci męskiej i nie tylko :). Przykładem jest gra Perestroika Girls, ale zdaje się, że było ich więcej. Volfied’a także spotkał ten zaszczyt i został przeportowany na komórkę w całkiem udanym wykonaniu. Udało mi się go nawet ukończyć jadąc autobusem któregoś dnia i od tej pory jakoś mniej już mnie ciągnie…

Dość popularną odmianą powyższych gier jest Xonix, który opiera się na tym samym pomyśle. Jest również dość stary, bo z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Dla mnie to o wiele gorsza wersja Qixa, choć wiem, że są i jego fani. Podstawowa różnica w Xonix’ie jest taka, że nie ma latającej „szmaty” lecz są odbijające się od ścian kulki. I z każdym etapem jest ich więcej. Są też kulki latające po zamalowanej części ekranu, co jest już sporym utrudnieniem. Natomiast ciekawe jest to, że kulki można rozdzielać i każdą osobno zamykać w małej przestrzeni, czego nie można było zrobić w Qix’ie.

kidgridJest też druga gałąź gier „zamalowywanych”, w których gracz ma mniejszą swobodę w malowaniu, ponieważ ma wytyczone linie, po których musi przejechać i je zamalować. Gdy w taki sposób obrysuje się figurę, ta wypełnia się kolorem. Oczywiście przechodzi się do następnego etapu po zamalowaniu wszystkich kształtów. Chyba najstarszą, jaką znam, grą z tymi zasadami jest Kid Grid, który powstał na Atari XL/XE oraz C64 (może na coś więcej też?). I ta gra ma już swoje lata, bo jest z 1982 roku. Na ekranie znajduje się siatka dzieląca go na wiele małych prostokątów. Gracz porusza małym ludzikiem, który musi obejść wszystkie ścieżki, zamalowując w ten sposób prostokąty. Po tych samych liniach biega kilka stworków, które bardzo sprytnie próbują złapać gracza i zwykle im się to szybko udaje, co czyni grę naprawdę dość trudną i emocjonującą. Jest fajna, ale widzę w niej większy potencjał niż wykrzesał autor. Przede wszystkim uważam, że rozmiar prostokątów mógłby zmieniać się wraz z etapami, a ponadto fajnie by było móc czasem zamalować więcej niż jeden prostokąt naraz bez konieczności objechania każdego osobno.

omidorNa deser zostawiłem sobie grę, która chyba z tego kompletu przyciągała mnie w dzieciństwie najwięcej, ponieważ każdy etap wyglądał inaczej, a po stracie wszystkich żyć trzeba było zaczynać od nowa… Tym sposobem wymuszono na mnie, bym grał w kółko w to samo aż się wreszcie uda przejść dalej niż poprzednio! Dziś nie lubię tej zasady, bo dotarcie do końca wydaje się niemożliwe. Omidor. Niemiecka gra oparta na pomyśle Kid Grid, jednak z dużo fajniejszym rozwiązaniem. Ekran nie jest już jednolitą siatką, bo prostokąty tworzą różne układy w każdym etapie, co sprawia, że każdy z nich przechodzi się w inny sposób! Między etapami są też bonus-levele, które pozwalają na – w lekko loteryjny sposób – zdobycie życia. Do tego wszystkiego przygrywa bardzo wesoła melodia. Gra jest taka prosta, a jednak ma w sobie coś, co przyciągało mnie do niej na długie godziny. Dziwię się, że właśnie ona jest taka zapomniana. Nie widziałem jej remaków, nie mówi się też o niej nigdzie. A niesłusznie, bo warto zagrać. Omidor nie doczekał się chyba żadnego portu na inną platformę, więc zagrać w niego można tylko na Atari XL/XE. Warto włączyć dla niego emulator i sprawdzić!

Poniżej filmik poglądowy pokazujący większość omówionych gier w akcji!

Czytaj też uzupełnienie tego wpisu i opis jeszcze jednej gry tego typu – Jeepers Creepers.

Przeczytaj też:

Battletoads – żabą w ryj

W zasadzie nie żabą tylko ropuchą, jednak taki tytuł brzmi lepiej :). Dziś graliśmy z synem pierwszy raz we dwóch w mordobicie. Nie jestem zwolennikiem takich gier, jednak jest kilka wyjątków, do których należy właśnie Battletoads. W stosunku do przeciętnych … Czytaj dalej

Blueprint – zręcznościówka z zapamiętywaniem

Chciałem Wam pokazać grę, która jest przykładem bardzo dobrze wykonanej konwersji z automatów na małe Atari. Miało być krótko, ale im dłużej zbierałem na to materiał (czytaj: grałem), tym bardziej chciałem pokazać coś więcej. W efekcie znowu zebrałem tyle wersji, … Czytaj dalej

Jet Set Willy – czyli jak spieprzyć grę cz.II

Tym razem na tapecie jest kolejna gra przeniesiona z innej platformy na Atari XL/XE, która mogła być dobra, ale… nie jest. I nie pomoże tu muzyka, nie pomoże grafika. Jak ktoś tak spieprzy sterowanie i narobi tyle błędów, to gra … Czytaj dalej

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

11 odpowiedzi na „Zakreślanki – murarz na ekranie, czyli Qix, Omidor i spółka

  1. zbylu mówi:

    Pograsz zx81, pograsz… Ta gra, o której wspominasz w poście powyżej, gra na „automaty” to mój drogi Ironhorse :-).
    http://www.youtube.com/watch?v=S4rXIXuGZuU
    Miłego grania!
    Pozdrawiam,
    zbylu

  2. Pingback:Jeepers Creepers – lepszy Omidor | Classic Games Maniac

  3. zx81 mówi:

    android, ale na razie mam do ukonczenia to:
    https://www.youtube.com/watch?v=LRXkCTbC21w
    i to:
    https://www.youtube.com/watch?v=XBFXiLTQO5k
    Bo na razie zadnej jeszcze gry na androida nie ukonczylem 😉
    (latwo zauwazysz ze pierwsza gra to nic innego jak nawiazanie do atic attac, a druga to missile command)

    • GAD ZombiE mówi:

      Świetne! Gratuluję. Missile Command w takim wydaniu jest bardzo niecodzienny. Robi wręcz pierwsze wrażenie gry strategicznej, chociaż do takiej mu daleko ;). Dokończ gry i niech gra w nie cały świat. Gdy będzie Qix lub Omidor to daj znać, na pewno obejrzę. Może do tego czasu dorobię się telefonu z Androidem ;). Sam wciąż jestem zbyt oldschoolowy i piszę dla Windowsa. Miałem epizod z Javą na komórki, ale działała drętwo i mnie zniechęciła. Chociaż uważam (nieskromnie), że moja wersja Scorched Earth, której nie udało mi się ukończyć, była lepsza w graniu niż wszystkie inne wersje tej gry na komórkę, jakie widziałem.

    • zx81 mówi:

      Przyganial kociol garnkowi… ja gry postaram sie dokonczyc, ale Ty sam bierz sie do roboty i napisz kolejny fajny artykul na temat starych gier.
      Co do tego zeby w moje gry gral caly swiat to czyste sf. Nie wiem czemu, ale cos mi umyka… cos co zmienia zwykla gre w „chciany” przebój.
      Co do qix/omidor to sprobuje zrobic jedna z nich w ramach zblizajacego sie konkursu „ludum dare”… jezeli temat bedzie pasowal oczywiscie 😉
      http://www.ludumdare.com/compo/
      ps: Czy pamietasz moze taka gre gdzie kowboj szedl przez pociąg w kierunku lokomotywy, mial bicz i chyba pistolet… wszystko w scenerii dzikiego zachodu, duzo zoltego koloru pamietam… prosta grafika hmmm.. od pol roku staram sie znalezc w internecie, ale chyba za malo szczegolow pamietam.
      Moze Tobie cos to mowi? (gre znam z automatow, ale mysle ze mogl byc klon na atari czy zx spectrum.
      Pozdrawiam, bede tu wpadal.

    • GAD ZombiE mówi:

      Haha, dzięki, rozbawiłeś mnie :). Ja się nie lenię, bo na tej stronie piszę tylko w wolnych chwilach, które czasem muszę wydziubać na siłę. W pozostałych wolnych chwilach wciąż programuję, na ile mam czasu i chęci. Poza tym wolnego czasu po prostu brak. Dla mnie doba mogłaby mieć 48 godzin :).
      Kwestia „przeboju” z gry to czasem zwykły przypadek. Nigdy nie wiesz co tak naprawdę spodoba się ludziom. Ważne jest też, żeby gra trafiła do właściwych kręgów, które przekażą ją chętnie dalej. Bez tego leżysz, choćbyś nawet napisał najlepszą grę na świecie. Jeśli nikt o niej nie wie, to tak jakby nie istniała. To bardzo trudne.

      Obstawiam, że gra, o którą pytasz to Express Raiders. Sam jej szukałem jakiś czas temu i pomogli mi ludzie z grupy dyskusyjnej. Trochę w tym stylu było Panic Express na Atari, ale nie umywa się nawet do tej pierwszej.

    • zx81 mówi:

      Przypomiales mi express raiders w ktora gralem w salonie gier tzw. „flipery”. Niestety to nie ta gra, w grze o ktorej mowie bohater idzie nie tylko na dachach wagonikow ale takze przechodzi korytarzami… no i ma pejcz/bat. Pewnie juz jej nie zobacze 🙁
      ps: wezmiesz udzial w nadchodzacym ludum dare?

    • GAD ZombiE mówi:

      To może to North and South podczas ataku na pociąg? Zobacz tu: http://youtu.be/CHcoemBuUZ0?t=21m50s
      Tam chyba nie ma pejcza, ale za to rzuca się nożami… Warto sprawdzić. Atakowało się też bazę wroga.
      PS: Nie biorę udziału w tym konkursie. Na intensywne programowanie nie mam czasu, więc nie ma się co wygłupiać :).

  4. zx81 mówi:

    Hej, swietne opisy. Ja znalem tylko podstawowa wersje z latajaca tecza.
    Wlasnie prezgladam internet w poszukiwaniu materialow poniewaz chcialbym rzrobic wlasna wersja tej gry na telefon.
    Spróbuje zrobic tez wykonac wersje „omidor” bo zaciekawil mnie Twoj opis, a poza tym wyglada na dosyc prosta gre do zrobienia… prynajmniej tak sobie wyobrazam 😉
    pozdrawiam.

    • GAD ZombiE mówi:

      Świetny pomysł. Sam chętnie pociupałbym w Omidora na kiblu ;). Do zrobienia jest bardzo prosto. Sam próbowałem ostatnio, to zrobienie głównych algorytmów zajęło mi może ze 2 godziny i już grać się dało. Reszta to tylko ładna oprawa. Na jakie telefony będziesz to pisał?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.