Trudne jest życie kota – Alley Cat

Alley Cat na Atari XL/XEJuż ponad 30 lat temu (1983) powstała jedna z najlepszych gier na małe Atari, która zadziwiała możliwościami, grafiką, jak i – przede wszystkim – pomysłem. Bawiła niemal do łez, doprowadzała też do łez ze złości, ale przede wszystkim przykuwała uwagę gracza na bardzo długo. I nadal, gdy na nią patrzę, to chętnie gram i śmieję się z tego, co widzę. Zabawna gra o kotach, która zawiera w sobie więcej prawdy niż mogłoby się wydawać.

Ponieważ sam mam w domu kota od jakiegoś czasu, miałem już niejedną okazję przyjrzeć się jego zachowaniu. Już w pierwszych dniach stwierdziłem, że to lepsze od telewizji i możemy wyrzucić telewizor za okno (ale żona się nie zgodziła), bo na kota można patrzeć godzinami i wciąż się śmiać i zachwycać. Młody kot, gdy się bawi, sprawia, iż nie mogę oderwać od niego oczu. I taka właśnie jest gra, o której właśnie piszę – Alley Cat. To wyjątkowa i pełna humoru gra, której najmocniejszą stroną jest świetny pomysł i jednocześnie solidne wykonanie.

Alley Cat na Atari XL/XEKiedyś wyczytałem, że Alley Cat powstał z pomysłu, którego nie potrafił rozbudować autor i go porzucił. Stworzył podstawę, w której kot skacze i łapie myszy, ale nie wiedział co z tym zrobić dalej. Dopiero Bill Williams przejął ten projekt i wymyślił resztę, czyli otwierane okna, do których kot wskakuje i wypełnia różne zadania, by w końcu spotkać się z ukochaną kotką. Bill był geniuszem, bo stworzył tak świetną grę, że nawet dziś, po 31 latach, jego pomysł wydaje mi się tak doskonały. Czasem zastanawiam się, czemu ta gra nie zrobiła dalszej kariery, nie została przeniesiona na inne platformy, nie powstały jej dalsze części, a potem różne remake’i (pomijając szczegóły, o których później).

Dla przypomnienia lub osób nieznających tej gry (są tacy wśród byłych/obecnych posiadaczy Atari XL/XE?) opiszę w skrócie istotę gry. Gracz wciela się w rolę czarnego kota (imieniem Freddy), który mieszka na ulicy i toczy swoje typowe kocie życie. Musi zdobyć coś do jedzenia, musi zabijać nudę bawiąc się i robiąc wiele niezbyt mądrych rzeczy, musi polować. Jak to kot :). Alley Cat na Atari XL/XENa swojej alejce kot ma płot (jak w piosence), na który wskakuje, a z niego skacze w górę po suszących się ubraniach, by nałapać myszy i ostatecznie wpaść do jakiegoś otwartego okna. Po wejściu przez okno do mieszkania, kot ma zawsze do wypełnienia jakieś zadanie, które zostanie nagrodzone. Rodzajów pokojów jest kilka, a w nich przykładowo wielki kawał sera obleziony przez myszy, które trzeba złapać przechodząc przez dziury. W innym pokoju stoi akwarium, do którego kot odważnie wskakuje, by zjeść wszystkie rybki. W jeszcze innym stoi klatka z kanarkiem, którego najpierw trzeba uwolnić, a następnie złapać. Po drodze znajdziemy jeszcze kilka innych pokojów. Gdy zadanie zostanie wykonane, gracz otrzymuje premię za szybkość wykonania zadania (oczywiście im szybciej, tym lepiej), po czym kot wychodzi przez okno. Od teraz w oknach pojawia się ukochana kotka Felicia. Znowu należy wskoczyć do okna, gdzie kota czeka ostatnie wyzwanie – pokonanie wielu amantów kotki i dotarcie do niej. Inne koty robią wszystko, by nie dopuścić gracza do kotki, co potrafi być momentami bardzo irytujące (to jeden z tych momentów, który potrafi doprowadzić do łez ze złości ;)). Po drodze można zebrać i postawić prezent, który wścibski kot otworzy i na chwilę z nim ucieknie, dając odpocząć od siebie graczowi. Aby nie było zbyt łatwo, cały czas latają amorki, które strzelają ze swoich łuków zmieniając wciąż układ półek, po których wchodzi się na górę. Gdy już uda się dotrzeć do kotki, w miłosnych uściskach kończy się etap, by zaraz rozpocząć kolejny, trudniejszy. Jeśli się nie uda, gracz wraca na znane już sznurki z bielizną i znowu musi wykonać zadanie. Po powrocie do kotki gracz ma do dyspozycji o jeden więcej prezent do podłożenia innym kotom.

Alley Cat na Atari XL/XEI w gruncie rzeczy tylko na tym polega ta gra. Jednak przepełniona jest smaczkami, na które jak się zwróci uwagę, to zaczyna się doceniać i grę i poczucie humoru twórcy. Już samo wypisanie punktów, czy liczby żyć jest fajnie rozwiązane, ponieważ widzimy to wszystko napisane na płocie, pomiędzy innymi napisami, w tym „Love them mousies”. Pod płotem stoją śmietniki, oczywiście zajęte już przez inne koty podwórkowe, które nie pozwalają się przegnać graczowi i gdy ten stoi na śmietniku, zaraz zostaje z niego zrzucony przez jego mieszkańca. Gdy gracz zbyt długo stoi na ulicy, szybko zwęszy go jakiś pies i rozpocznie gonitwę. Wtedy należy szybko wiać, bo pies czekać nie zamierza i gdy dorwie kota, rozpęta się wielka awantura, w której zwykle niestety kot przegrywa. W pomieszczeniach też można spotkać się z psem, więc też trzeba uważać, a dodatkowo biega po nich miotła-pedantka, która nie znosi brudu i wciąż tylko sprząta i czyści. Kot z podwórka zwykle naniesie na łapach brudu, więc zostawia na podłodze ślady, co doprowadza miotłę do szału, ale jednocześnie zmusza ją do natychmiastowego sprzątania. Gdy uda jej się wszystko doczyścić przystępuje do ostrego ataku i tłucze kota jak oszalała, próbując wypędzić go za okno. Wygląda to dość zabawnie, ale nie chciałbym być w skórze tego czarnego kotka w takiej sytuacji!

Alley Cat na PCJednak najlepszy w tym wszystkim jest główny bohater gry, czyli kot we własnej osobie! Gdy widzę zachowanie tego kota i jednocześnie spojrzę na swojego w domu, zauważam bardzo duże podobieństwo. Wygląda na to, że twórca gry musiał długo obserwować prawdziwego kota, albo nawet miał takiego w domu, żeby tak wiarygodnie oddać kocie zachowanie w grze. Kot siedząc ciągle się rozgląda i rusza ogonem. Mimo niewielkiego sprajta na ekranie, jest narysowany bardzo wyraźnie i ładnie. Podczas biegania i skakania przybiera zabawne pozy, a już obłędny jest podczas szaleńczych biegów po domu i podczas „walki” z miotłą! Jego skoki po sznurkach z ubraniami są tylko małym fragmentem gry, a właściwie tylko przedsionkiem przed wejściem do mieszkania, jednak lubię sobie dla sportu poskakać, połapać myszy i pozrzucać trochę ciuchów na ziemię. Koty nigdy się tym nie przejmują, że coś strącą, bo najważniejsze jest polowanie! Sznurek jest zbyt cienki, by kot się go trzymał, więc łapie zawsze za jakiś stanik, skarpetkę, majtki czy bluzkę. Złośliwe myszy zaraz korzystają z okazji, by podgryźć ubrania i zrzucić je wraz z kotem na ziemię. Jeśli kot nie zdąży złapać myszy, zaraz leci na łeb, na szyję i z wielkim hukiem wpada za płot. Natychmiast zza niego wraca, by znowu wskoczyć po śmietnikach na górę. Ta gonitwa jest rewelacyjna i można spędzić kupę czasu na takich skokach. Mnie to zawsze śmieszy, a im częściej kot nie złapie się sznurka i wpadnie za płot, tym bardziej mnie to bawi. Jakby tego było mało, stojący za płotem blok musi być zamieszkany przez jakieś patologiczne rodziny, które podczas kłótni wyrzucają za okno różne sprzęty, np. telefon czy wałek do ciasta. I teraz wyobraźcie sobie co się dzieje, gdy kot takim oberwie! W typowo kreskówkowym stylu kot glośno obrywa w łeb, zatrzymuje się w powietrzu i powoli spada za płot znowu z wielkim rumorem. Dla mnie mistrzostwo świata! Po większych kocich wpadkach pojawia się na moment jakieś złośliwe hasło na ekranie w stylu „Pity” (szkoda), czy „Oops”, które jeszcze zabawniej podkreśla te śmieszne sytuacje.

Alley Cat na PCTa gra naprawdę jest genialna, świetnie wykonana, bardzo szybka, sprawna i kolorowa. Jak na możliwości Atari, to dobrze wygląda i zupełnie nie ma się do czego przyczepić. Do tego rozpoczyna ją winieta z bardzo fajną melodią i widokiem na łażącego kota po płocie, który co jakiś czas miauczy :).Na uwagę zasługuje też muzyka w tle w czasie gry, która jest czymś na kształt improwizacji jazzowej, czy czymś w tym stylu, która jest interaktywna. Zależnie od tego, co się akurat dzieje, to muzyka ta się zmienia. Najlepsze jest, gdy kota goni miotła! Dźwięki też są bardzo fajne i idealnie pasują do gry (a może już się do nich przyzwyczaiłem…). Świetne są odgłosy kota, miauczenie, szczekanie psa, piszczenie myszy i przeraźliwe ryki podczas walki psa z kotem! A odgłos, gdy kot oberwie walkiem w łeb zasługuje na nagrodę! Sprawdźcie tę grę koniecznie, bo nie można jej nie znać!

Z tego co wiem, Alley Cat był stworzony na Atari XL/XE, po czym został przeniesiony na PC. Tu niestety jest słabo. Było to w czasach, gdy Atari wielokrotnie przebijał PC w grafice i dźwięku, więc wersja na PC w 4 kolorach karty CGA wygląda zupełnie marniutko. Do tego dźwięk na PC Speaker (możecie sobie wyobrazić jak brzmiał) i zdecydowanie wolniejsza akcja. Muzyka też została odmieniona i zdecydowanie mniej mi się podoba – nie tylko dlatego, że leci przez speakera, ale w ogóle jest inna i mniej chwytliwa, chociaż słychać w niej echa muzyki z Atari. Jednak brzmi inaczej. Wersja z Atari bije to na głowę. Jednak podobno to właśnie wersja na PC zrobiła kiedyś furorę wśród ówczesnych graczy i spotkała się z dużą aprobatą. Ponoć była to jedna z lepszych gier na PC. Nie wątpię, że na tamte czasy to prawda.

Alley Cat na PCWidziałem też Alley Cat na Commodore 64, jednak właściwie jest to zupełnie inna gra i raczej nie ma nic wspólnego z grą z Atari. Raczej ktoś użył tego tytułu i zrobił coś swojego. O innych portach nie słyszałem, bo chyba po prostu ich nie było. Remaków i wznowień także raczej nie ma, poza jednym remakiem, który znalazłem w sieci (link do strony gry), jednak nie zachęcił mnie zupełnie po obejrzeniu screenów. Ktoś stworzył grę podobną do oryginału, jednak nie rozwinął grafiki, co sprawia, że gra wygląda mi na karykaturę wersji z Atari. Podobno dodane są jakieś nowe pokoje, ale to, co widziałem, także nie było zbyt interesujące. A szkoda, bo gdyby wziął się za to ktoś z dużymi umiejętnościami, to mógłby zrobić z tego prawdziwy majstersztyk. Pomysł już jest, można go rozwinąć, ponieważ nie ogranicza nas już niewielka ilość pamięci, ani możliwości grafiki. Pozostają chęci, czas i umiejętności. To kto się na to pisze? 🙂

Podczas krótkiego przeglądu sieci znalazłem jeszcze taki filmik. Ktoś próbuje zrobić remake, ale na razie nie dokończył. Zapowiada się nieźle, ale na filmie widzę, że gra jest bardzo mało dynamiczna, czyli zupełnie odwrotnie do oryginału. Grafika niezła, chociaż wyobrażałbym sobie to inaczej. Niemniej mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Trochę jest jeszcze do zrobienia i poprawienia, żeby wyszła z tego dobra gra.

A na koniec zobaczcie po prostu sami, jak to wygląda. Najpierw wersja z Atari. Na początku muzyka, potem gra, dość długi fragment. Nie ciąłem niczego. Poniżej wersja z PC.

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

5 odpowiedzi na „Trudne jest życie kota – Alley Cat

  1. Marcin mówi:

    Pamiętam tę grę z PC, ale nie w wersji CGA, a EGA. I moim zdaniem właśnie w wersji EGA była lepsza od wersji z Atari. Tak przynajmniej mi się wydaje bo to było jakieś minimum 20 lat temu 🙂
    Ale gra naprawdę ciekawa i grałem w nią bardzo długo, w sumie to jedyna w swoim rodzaju, szkoda że pomysł remake upadł, bo z chęcią bym pograł w nią na moim telefonie

  2. zx81 mówi:

    Zle sie z tym czuje, ale nie znam tej gry 🙁

    Dlaczego…, dlaczego jej nie znam?
    Znam ( widzialem) tyle gier z 800xl, a tej nie znam!… nic z tego nie rozumiem 🙁

    • GAD ZombiE mówi:

      Nie ma co dramatyzować ;). Wystarczy ściągnąć tę grę (obie wersje dostępne są bez problemu w sieci) i zobaczyć. Dobra rozrywka gwarantowana!
      Alley Cat nie był jakiś hiper popularny, ale wydaje mi się, że jednak większość atarowskich graczy to jednak widziała. Gracze na PC w latach 80-tych też pewnie mieli z tym styczność, bo wówczas gier na PC było raczej niewiele.

  3. Kloqus mówi:

    „osób nieznających tej gry (są tacy wśród byłych/obecnych posiadaczy Atari XL/XE?)”
    Patrz, ja z Atari miałem kontakt tylko przez kilka godzin (akurat w tym czasie nie poznałem gry Alley Cat tylko inne), a mimo to znam tą pozycję. 🙂 Ba, nawet grałem, tylko że w wersję PC CGA. W dodatku dosyć późno, tzn. pierwszy raz sięgnąłem po tę grę jak już miałem w karcie graficznej akcelerację 3D. I mimo to spędziłem przy Alley’u nadzwyczaj dużo czasu. 🙂

    „nie zachęcił mnie zupełnie po obejrzeniu screenów”
    Rzeczywiście, screeny Alley Cat 2 nie zachęcają. Przede wszystkim ta willa nie pasuje do reszty (albo reszta do willi): jest starannie i ładnie wykonana podczas gdy np. ciuchy czy śmietniki to dobrze widoczna pikseloza. Poza tym w takich wypasionych budynkach raczej nie mieszka (jak to określiłeś) patologia, ani też nikt nie rozwiesza ubrań na sznurkach rozciągniętych między oknami. Natomiast remake „Alley Cat Game” ma bardziej zrównoważoną jakość grafiki (że tak to określę), a i kreskówkowy wygląd nieźle pasuje do „sympatyczności” oryginału.

    P.S. W niektóre Twoje screeny daje się kliknąć i dzięki temu je powiększyć, a w niektóre nie… To celowe działanie czy tak wyszło niechcący?

    • GAD ZombiE mówi:

      Czyli potwierdziłeś moją teorię, że mimo upływu lat, w tej grze jest coś, co do niej przyciąga. Pograj na emulatorze w wersję z Atari, to już nie będziesz chciał grać w wersję z PC :).
      Ten remake Alley Cat Game ma szanse być lepszy, ale właśnie ta grafika mi się mało podoba. Jest dość dobrze zrobiona i spójna, jednak ja bym to widział w formie kreskówkowej, ale w stylu, jaki był w kreskówce ‚Top Cat’ z ‚Hanna Barbera’. Gdyby w tym klimacie była całość, to mogłaby być genialna. No i koniecznie powinna być bardziej dynamiczna, jak gra na Atari. To jej wielki atut.
      Screeny poprawiłem. Jakiś grzyb w WordPressie – dodaję wszystkie screeny tak samo, a potem okazuje się, że jeden jest z linkiem, a drugi nie. Będę musiał na to zacząć zwracać uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.