SuperVision – prawie jak Game Boy

Jakiś czas temu kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś gdzieś zapytał o konsolę SuperVision. Niektórzy o niej wspominają, niektórzy pytają co to. Większość jednak jej nie zna i zadaje pytania, gdy zobaczy zdjęcie. Dlatego też postanowiłem napisać kilka słów na jej temat. Czuję się niejako wezwany do tablicy, ponieważ sam jestem byłym posiadaczem tej małej, przenośnej konsoli, która próbowała być konkurencją dla Nintendo Game Boy’a, ale jednak nie miała z nim szans.

Produkt jest chiński, więc posiada też kilka nazw i wyglądów – SuperVision, Travell-Mate, Magnum, a producentem jest Watara. Może być w wersji z przegubem pozwalającym odchylić wyświetlacz, jak i w kształcie wzorowanym na Game Boy’u.

SuperVision w latach 90-tych minionego wieku pojawiło się na rynku po cichu (przynajmniej w Polsce, bo nie wiem jak było w innych krajach). Pamiętam, że przypadkiem zobaczyłem to w sklepie i po prostu zachorowałem na nią, bo zrobiła na mnie tak duże wrażenie. Jako, że byłem wówczas nastolatkiem, a Game Boya jeszcze nie miałem, to SV stało się obiektem mojego pożądania. Konsola w sklepie sprzedawana była w bardzo ładnym opakowaniu, z eleganckim styropianem w środku i – o ile dobrze pamiętam – jednym cartridge’m z grą w komplecie. Nie była wcale tania, bo kosztowała niewiele mniej niż Game Boy. Z zewnątrz była nawet ładniejsza od GB, ponieważ miała możliwość zgięcia w środku na przegubie i przechylenia ekranu, by łatwiej było grać. Ekran był minimalnie większy. Jednak jego jakość była słaba. Podobnie, jak GB, wyświetlał tylko jeden kolor w 4 odcieniach (taki prawie niebieski na zielonym tle), niestety znacznie bardziej smużył podczas wyświetlania grafiki. Ruchome obiekty na ekranie stawały się szarą plamą bez wyraźnego kształtu, co psuło szybko zabawę.

Wszystko to można jakoś znieść, jednak najgorsze w tym wszystkim okazały się… gry. Po pierwsze wybór gier był bardzo mały – zaledwie kilkadziesiąt tytułów, z czego w sklepach widziałem jeszcze mniej. Po drugie na SV nie było praktycznie żadnych znanych gier. Po prostu tytuły, które nie mówią niczego i kolorowy obrazek na cartridge’u. Cartridge kosztowały prawie tyle, co gry na GB, dlatego zakup czegoś, co z niczym się nie kojarzy, było lekkim zgrzytem. Mimo to, w sklepie gry robiły na mnie wrażenie, chyba głównie dlatego, że miałem przed sobą wizję zabrania ich ze sobą np. na wakacje. Jednak gdy usiadłem na dłużej w domu, okazywało się, jak bardzo słaba jest ta konsola. Obraz na ekranie często mruga, akcja jest drastycznie powolna, dźwięki przeciętne, grafika bardzo marna, a grywalność? Na poziomie słabych gier na Atari 2600. Często w tle słychać muzyczki, które są też tak koszmarne, że po kilku sekundach ma się ich dość.

Podstawowym problemem tych gier jest to, że jakościowo przypominają mi moje gry pisane w QBasic na PC w latach dziewięćdziesiątych i są równie słabe. Nie wiem dziś, czy po prostu sprzęt nie dawał rady więcej, czy raczej programiści tych gier byli aż tak marni. Czemu do cholery tak to mruga? Czy oni wiedzieli co do double buffer? Czemu sprajty nachodząc na tło zasłaniają je białą kratką? Czemu muzyka jest tak okropna? Czemu akcja jest taka powolna? Czemu font wszędzie jest standardowy i taki brzydki? Czemu tam prawie nic nie jest zrobione tak, jak należy?

Spośród kilkudziesięciu gier, które widziałem, średnio interesujących jest kilka, a reszta tragicznych. Chyba nie warto wiele opisywać, tylko sami zobaczcie poniżej video. Te gry są bardzo złe. Naprawdę. I nie ratuje ich ani wiek ani okoliczności. W tym czasie na rynku rządził już Game Boy, który był naprawdę 1000 razy lepszy pod każdym względem, a SV próbowała go tylko nieudolnie naśladować. Przeglądając gry zauważycie pewnie, że niektóre są wzorowane na znanych hitach z GB lub NES, np. Super Mario Bros., Dr. Mario, Mappy, czy Gradius. Jednak żadna z tych podrób nie stanowiła zagrożenia dla oryginału. Nawet troszkę.

Już same tytuły gier są beznadziejne… Sami powiedzcie, czy dobrze brzmią takie tytuły gier: Happy Race, Happy Pairs, Linear Racing (liniowy wyścig??), John Adventure, Fatal Craft, Galaxy Fighter, Police Bust (policyjny biust?! Serio??), Popo Team (drużyna pupy?!)? Co to do cholery ma znaczyć?

Przyjrzyjmy się kilku grom.

Soccer Champion? Matko! To na Atari były o wiele lepsze piłki nożne, chociaż nigdy ich nie lubiłem!

Grand Prix. Ujdzie, ale na Atari Pole Position przebija to po stokroć.

Baloon Fight? O, ta gra chce być prawie jak oryginał na NES, tytuł ukradziony, ale niestety znowu wypada cienko (choć lepiej niż wiele pozostałych gier).

Chimera! Zaskakujący tytuł znany z Atari czy Commodore – o dziwo działa dość sprawnie, tylko proporcje obrazu trochę zmienione. To chyba jedna z najlepszych gier, jakie zobaczyłem. O ile nie najlepsza. Tu jakoś nic nie mruga, a i akcja jest dość szybka. Dało się?

Olympic Trials – nie potrafiłem zrozumieć jak się biegnie, więc straciłem szybko chęci do grania w tę olimpiadę.

Dalszą ocenę pozostawiam Wam. Nagrywając filmiki z gier na emulatorze poświęciłem każdej grze tak mało czasu, jak programiści poświęcili ich pisaniu. Nie warto dłużej niż minutę.

Gry, które ewentualnie można spróbować, to: Chimera, Balloon Fight, SSSnake, Grand Prix, Kabi Island czy Crystball. Resztę sprawdzajcie na własną odpowiedzialność.

A co stało się z moją konsolą? Dostała drugie życie. Po kilku miesiącach jej używania dotarło do mnie, że czas kupić Game Boy’a. Udało mi się jakimś cudem znaleźć kupca na giełdzie komputerowej, któremu ją sprzedałem. Dołożyłem trochę pieniędzy i kupiłem używanego GB wraz z Tetrisem. Dopiero teraz zobaczyłem czym powinna być przenośna konsola gier video! Ale to zupełnie inna historia… 🙂

W sieci można znaleźć emulator SuperVision i gry, które na nią były. Jeśli Was to jakimś sposobem zachęciło, to można sprawdzić. Dość dobry emulator to Wataroo (http://www.tailchao.com/Wataroo/). Łatwy w użyciu i dobrze działa. Brakuje mi w nim opcji smużenia ekranu tak, jak robił to wyświetlacz w prawdziwej konsoli. Innym, który sprawdziłem, jest Potator (np. tu https://emulationrealm.net/downloads/file/235-potator), ale ten nie radzi sobie z wszystkimi grami. A skąd wziąć gry? Łatwo znajdziecie w sieci…

Teraz popcorn i torebka na rzyganie. Zapraszam na niemal godzinny film trzecioligowy na temat wszystkich gier, jakie miałem wątpliwą przyjemność zobaczyć. Obejrzyjcie go, a ocenę możecie wpisać w komentarzach poniżej.

Zapożyczone zdjęcia:
Letzte*Spieler, Watara, CC BY-SA 3.0
Rama, Watara Supervision-IMG 6891-white, CC BY-SA 3.0 FR

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.