Uratuj Wszechświat z BLOBem

starquake_logoO, jak ostatnio znowu zakręciłem się tą grą! Nie mogę się od niej oderwać już od dobrych dwóch tygodni. Aż trudno uwierzyć, że znam ją już blisko 30 lat i wciąż wydaje mi się tak atrakcyjna. Parę lat w nią nie grałem w ogóle, ale teraz, gdy ją znów dopadłem, to codziennie tłukę ile mogę! Nawet w tramwaju w drodze do pracy. Cóż to za gra? – Zapytacie. To jedna z najlepszych gier platformowych, jakie w życiu widziałem. Starquake! A średnio przepadam za platformówkami…

starquake_zx_02Po tym podniosłym wstępie wypada powiedzieć trochę na chłodno. Spotkałem się z mniej pochlebnymi opiniami na temat Starquake, więc rozumiem, że nie każdy jest nią tak zachwycony, jak ja, co nie zmienia dla mnie faktu, że wielbiłem ją w dzieciństwie i miłość do niej nie wygasła nawet po tylu latach. Jeśli się ze mną nie zgadzacie, chętnie przeczytam o tym w komentarzach pod artykułem. Tymczasem sam trochę się napocę, aby przybliżyć niektórym tę grę.

starquake_c64_10Starquake jest grą, która łączy w sobie elementy szybkiej strzelanki, niemal w klimacie Defendera, standardowej platformówki i uproszczonej przygodówki w stylu weź i użyj. Wszystkie te rzeczy zostały tak doskonale przemyślane i wyważone, że składają się w jedną grę, która wciąga jak dobry odkurzacz piorący. Główny bohater gry, którym steruje gracz, to mały stworek nazwany BLOB, który trafił na obcą planetę w celu jej uratowania.starquake_atari_s6 Trudno określić, czy BLOB jest żywą istotą, czy jakimś rodzajem robota. Niestety BLOB jest trochę niezdarny, więc zaliczył bardzo twarde lądowanie kompletnie rozwalając swój statek kosmiczny. Nie bacząc na to, szybko ruszył w drogę, by naprawić rdzeń planety i uratować w ten sposób cały Wszechświat. Jeśli mu się to nie uda, planeta zaliczy implozję i zeżre cały Wszechświat w czarnej dziurze ;). starquake_cpc_04Ta fascynująca historia w rzeczywistości jest dla nas wszystkim potwornym zagrożeniem, więc cała nadzieja w BLOBie. Zdecydowana większość mapy znajduje się pod powierzchnią planety, więc gra głównie toczy się w czymś na kształt jaskiń. Wszędzie rozsypane są przeróżne przedmioty, które po drodze się zbiera. Większość z nich służy do uzupełniania baterii, pocisków i małych kładek, które BLOB stawia sobie pod dupskiem, aby się podnieść wyżej. Pozostałe, nieliczne przedmioty to elementy rdzenia, które należy do niego zanosić. Aby nie było zbyt łatwo, elementów do wymiany jest tylko 9, ale znaleźć można ich znacznie więcej, jednak nie wszystkie są potrzebne. starquake_pc_11I tu genialne rozwiązanie twórcy gry, dzięki któremu każda rozgrywka ma inaczej rozlosowane wymagane przedmioty i znajdują się one w różnych miejscach. Gracz bez przerwy zmaga się z chmarą powracających stworków, które w bardzo szybki sposób wykańczają BLOBa, doprowadzając gracza do histerii. Na szczęście ruch postaci został fenomenalnie wyważony, aby był szybki, jednocześnie precyzyjny, bardzo dobrze reagujący na ruchy joystickiem i ułatwiający wejście we wszystkie miejsca mapy. Postać zwykle chodzi na boki, jednak może podnosić się do góry dzięki stawianiu wspomnianych kładek, a co za tym idzie – można w ten sposób docierać w przeróżne trudnodostępne miejsca. starquake_msx_06To nie wszystko, gdyż gracz często znajduje lądowiska maleńkiej latającej platformy, na którą wsiada i odlatuje w dowolnym kierunku. Gdyby nie fakt, że elementów rdzenia nie da się zebrać na platformie, pewnie gracz by z niej w ogóle nie schodził. Do tego wszystkiego dochodzą teleporty, które przenoszą w przeróżne miejsca mapy po wpisaniu właściwego kodu. Kody teleportów poznaje się wchodząc do nich, ale każdy z nas chyba prędzej poznał listę kodów z gazety niż wszystkie sam odnalazł :).

starquake_atari_s1Starquake powstał w 1985 roku. Stworzył go jeden człowiek – Brytyjczyk, Stephen Crow, na komputerze ZX Spectrum. starquake_cpc_01Zaraz potem gra została przeniesiona na inne platformy. Jest ona prawdziwym majstersztykiem programistycznym i graficznym. Już na pierwszy rzut oka widać, jak ładną, bogatą i bardzo szczegółową grafikę posiada. Mnóstwo różnych latających stworków z zabawnym wyglądem, intrygujące elementy otocznenia – rośliny, skały, przeszkody… starquake_atari_st_01Wszystko jest dopracowane w każdym najdrobniejszym szczególe. Kolejne pomieszczenia stworzone są tak, aby się nie powtarzały i nie nudziły, jednocześnie były łatwe do przejścia, ale nie nadmiernie banalne. Tylko w niektórych miejscach jest naprawdę ciężko przejść, ale pozostałe zwykle można przejść lub przelecieć na wiele sposobów i głównym utrudnieniem są wspomniane stworki. Mapa, jak na ówczesne standardy, jest naprawdę ogromna (liczy ponad pół tysiąca pomieszczeń) i biorąc pod uwagę różnorodność pomieszczeń, starquake_zx_07fascynujące dla mnie jest, jak to wszystko zostało zgrabnie upchnięte w te kilkadziesiąt kilobajtów pamięci! Gdy do mapy dodać grafikę, animację, kod gry i kilka muzyczek (też zależnie od komputera, na który powstała dana wersja), aż trudno uwierzyć, że to się udało.

Autor, poza wielkimi zdolnościami, ma też duże poczucie humoru. starquake_pc_08Stworki mają zabawny wygląd i animację, spotkamy rośliny ze szczękami, czy szkielety jakichś kosmonautów, a niektóre elementy rdzenia są zupełnie irracjonalne, np. parasolka, czy gaśnica. Do tego przed grą pojawia się krótkie i zabawne wprowadzenie (sam tekst), a zakończenie gry jest jeszcze zabawniejsze. Ale tego Wam już nie mogę opowiedzieć – lepiej zobaczcie sami. W głębi jaskiń można znaleźć też dziwną postać ośmiornicy w kasku kosmonauty, która robi wrażenie… dekoracji. Ale w wersji na ZX i CPC można ją zobaczyć też podczas zamykania gry, z komunikatem „Say goodbye to Olly”!starquake_cpc_06Chociaż gra została przeniesiona na większość znanych 8-bitowców i na wszystkich wygląda bardzo podobnie, to jednak każda z wersji ma swoje specyficzne elementy. Po pierwsze muzyka. W każdej wersji jest trochę inna, albo przynajmniej inaczej zaaranżowana. Ale np. w wersji na Amstrada CPC na winiecie w ogóle jej nie ma. Po drugie kolory. Każda z wersji to inna kolorystyka. Wygląda to na zabieg celowy, bo choć gry na ZX, C64, CPC czy MSX różnią się od siebie nieznacznie, to jednak kolory pomieszczeń i elementów otoczenia są różne. starquake_atari_s2Tylko postać w większości jest biała, chociaż na Commodore 64 dostała częściowo brązowy kolor i dzięki temu jest wielokolorowa. Najbardziej odmienną grafikę ma wersja z małego Atari, gdzie gra stała się monochromatyczna, zapewne żeby utrzymać rysunki w wysokiej rozdzielczości, a postać BLOBa została zrobiona sprajtami, przez co ma mniejszą rozdzielczość i straciła trochę wyrazistości. Po trzecie hasła w teleportach – ten manewr bawił mnie od zawsze – każda z wersji posiada swój własny zestaw pięcioliterowych kodów do teleportów. No i na koniec dźwięki – też wszędzie różne i tym razem pochwała dla wersji atarowskiej. Dla mnie najlepsze dźwięki są właśnie tu. Gra wprost przepełniona jest mnóstwem tajemniczych, czasem strasznych, czasem dziwacznych odgłosów w tle. Zresztą może to mój sentyment do Atari, ale muzyka na nim też wydaje mi się najlepsza. starquake_c64_16Zwróćcie też uwagę, że gry na różne platformy były pisane przez innych ludzi, zapewne pod nadzorem Stephena. Tylko wersja na ZX była samodzielnie pisana przez niego.
Trochę później, bo w 1988 roku Starquake pojawił się też na 16-bitowcach. Powstał na PCta, gdzie siłą rzeczy musiał wyglądać inaczej, bo ma grafikę w CGA, a dźwięki na PC speakerze. Mimo tego muszę pochwalić tę wersję, bo jak na gry w CGA na PC, Starquake jest wyjątkowo dobrze zrobiony i świetnie się w niego gra! Grafika, na której bazuje konwersja pecetowa jest prawdopodobnie z Commodore 64. Tu też BLOB ma kilka kolorów.

starquake_atari_st_04Na Atari ST również trafił, jednak został tu nieco odmieniony i najbardziej odstaje od pozostałych konwersji. BLOB jest tu zielony w czerwonym „skafandrze”, grafika jest o wiele bardziej kolorowa, wygładzona i… przez to robi na mnie średnie wrażenie, bo otoczenie w grze wydaje się jakieś takie wypolerowane. Całość przypomina bardziej gry przełomu lat 80-tych i 90-tych na Amigę, czy PC w VGA. Poszczególne komnaty nie są już w różnych kolorach, jak na 8-bitowcach. Zapewne z uwagi na trudniejszą automatyczną zmianę wielokolorowych obrazków na inne kolory. W zamian jest tu sympatyczny obrazek na winiecie, gdzie można przyjrzeć się bohaterowi z bliska. Niektóre dźwięki są bardzo przyjemne dla ucha, jednak zupełnie nie wykorzystano potencjału Atari ST. Mam podejrzenia, że kolory niebieskich skał na screenach i video nie są poprawne. Możliwe, że to wina emulacji, bo widziałem też, że skały powinny być brązowe. U mnie wygląda to tak, jak widzicie.

starquake_msx_05Miała też powstać konwersja na Amigę, jednak z jakiegoś powodu nie wyszła. Nie wiem dlaczego. Później ktoś próbował przenieść grę z Atari ST na Amigę, widziałem z tego video w sieci. Ale to już chyba nieoficjalne działania.
W XXI wieku powstało kilka remaków Starquake, co potwierdza, że ta gra jest wyjątkowa też dla innych graczy. Widziałem ze 3 remaki i niestety żaden mnie nie usatysfakcjonował. Zdecydowanie wolę grać na emulatorze w pierwotną grę.

Aby dalej nie zanudzać Was analizą, pozwolę sobie tylko wrzucić na koniec video prezentujące ten programistyczny geniusz. A ja wrócę do grania, bo odkąd znów w to gram, to przechodzę po kolei na różnych platformach i każda z nich dostarcza mi osobnych wrażeń. A podkreśleniem świetności tej gry może być fakt, że mój syn, jak tylko ją zobaczył, to zaraz chciał grać i nie mógł się od niej oderwać! W 2016 roku!

starquake_atari_s6Przy okazji jeszcze wspomnę opisy tej gry w starych czasopismach. W tamtych czasach mało kto miał oryginał, więc każda informacja w gazecie była atrakcyjna. W ten sposób zobaczyłem gigantyczną mapę gry, opis przedmiotów i wyssaną z palca historyjkę, którą musiał napisać ktoś w redakcji. Wynikało z niej, że gracz odbudowuje rozbity statek kosmiczny. Niektóre przedmioty były błędnie opisane, a w kodach teleportów były literówki. Ale ileż to dostarczało emocji! Kocham Starquake. Jestem jego wiernym fanem od blisko 30 lat! 🙂

To co teraz? Oglądamy? Oglądamy! Tylko weźcie sobie jakąś kawę czy coś, bo oglądania jest ponad 20 minut. Do obejrzenia są wszystkie wersje gry, jakie udało mi się dopaść na emulatorach!

Przeczytaj też:

RGB – poprawka

Dostałem ostatnio wiadomość od autora gry RGB na Atari, który poinformował mnie kto faktycznie stoi za tą świetną grą. Dopisałem odpowiednie info i na YouTube i tu na stronie. Jest to też świetna okazja do przypomnienia sobie tejże gry, która … Czytaj dalej

Zostawcie moje śliweczki! – Ozzy i jego spryskiwacz 😉

Uwielbiam zapach pestycydów o poranku! Mam spryskiwacz i nie zawaham się go użyć! Zabiję wszystkie robale, które odważą się dotknąć moje śliweczki, moje jabłuszka, moje gruszeczki! Gdy ostatnio pisałem o Crossfire, początkowo miałem napisać o innej grze, ale uznałem, że … Czytaj dalej

Jak się kończy Blue Max

Kiedyś pisałem o Blue Max’ie, więc dziś nie zamierzam nic powtarzać. Ponieważ mam chwilowo L4 w pracy i siedzę w domu, postanowiłem przejść Blue Max do końca i ten fakt uwiecznić.

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.