Rampage – Big Meets Bigger


Kilka dni temu informowałem Was o filmie Rampage: Big Meets Bigger, który znalazłem w zasadzie przypadkiem, ale nie dało się nie skojarzyć, że ma coś wspólnego z grą. Dziś rozwieję wątpliwości. Ten film nie jest zrobiony na podstawie gry Rampage

Żartowałem! 🙂 Ten film jest bardzo mocno inspirowany grą Rampage z automatów, z roku 1986 wydanej przez Bally Midway i potem przeportowanej na wiele różnych platform! I nie jest to żaden przypadek. Pisałem kiedyś o tej grze, co jest już potwierdzeniem, że darzę ją specjalnym uczuciem, choć jest to dość mocno głupawa rozgrywka. Obejrzałem film i teraz Wam o nim opowiem…

Rzadko piszę o czymś innym niż gry, ale dziś postaram się wspomnieć kilka słów o filmie. Wcale nie jest retro, bo z zeszłego, 2018 roku. I nie jest na komputery 8-bitowe. W ogóle nie da się w to grać. Bo to film. Taki, co się siedzi półtorej godziny i gapi w ekran. Nie będę próbował Was namawiać do oglądania go, bo nie ma takiej potrzeby. Nie będę też zniechęcał, bo nie ma powodu.

Muskuły mogące kruszyć skałę

Opowiem o swoim wrażeniu, jakie wywarł na mnie, a sami zdecydujecie czy warto go oglądać, czy nie. Mam też nadzieję, że nie zdradzę zbyt wielu szczegółów i nie zaspoileruję. W razie czego przepraszam, ale starałem się nie mówić o tym, że główna bohaterka na końcu okazuje się ośmiornicą, która okradła ten bank… ups! Ale się wygadałem! 😀 To oczywiście żarty, bo w filmie bohater jest bardzo męski, nie jest to żadna bohaterka.

Przejdźmy więc do sedna, bo nie mogę trzymać Was zbyt długo w napięciu, podobnie jak trzyma wspomniane dzieło kinematografii. „Rampage: Big Meets Bigger”, trochę rozbudowany tytuł filmu, który ujrzycie dopiero na samym końcu (taki zwyczaj, chyba zgapili z Monty Python’a), przetłumaczony na polski jeszcze gorzej, bo „Rampage: Dzika furia”. Niech im będzie.

Wszystko, co zobaczycie w tym filmie, opiera się na znanych od lat schematach amerykańskiego kina. Najpierw wesołe wprowadzenie, zapoznanie z postaciami, parę śmiesznych żartów, które mają na celu zdobycie sympatii widza do głównego bohatera, którym jest prawdziwy twardziel w typie Stallone’a, czy Schwarzenegger’a. Znacie go z takich filmów, jak Jumanji albo Fast and Furious (którejś tam części; nie jestem w tym obeznany) – Dwayne Johnson. Potem zaczyna się trochę akcji, potem więcej akcji, potem jest kumulacja akcji i bardzo dużo efektów specjalnych. Na koniec ckliwe zakończenie wywołujące łezkę, a po chwili też wzruszający uśmiech ma twarzy każdego widza. Happy end i napisy końcowe. W czasie napisów rap. Wolałbym muzykę z gry w zamian, ale w grze… nie było muzyki. Przynajmniej nie słyszałem jej w wersji na automaty, bo w konwersjach (np. na 8-bitowe Atari) była.

Wśród postaci także jest dobry, oklepany standard. Zobaczycie wspomnianego twardziela, który mięśniem mógłby kruszyć skałę, ale nie skrzywdzi nawet muchy, bo ma aż tak dobre serce. Jest też zimna suka, piękna i bezwzględna. Obok niej typowy błazen, pajac i siuśmajtek w jednej osobie. Gdzieś niedaleko wciąż kręci się podła świnia, która da się lubić (mówi o sobie „kowboj i buc”).

George

Tyle ogólników. Czas przejść do sedna. Ile to ma wspólnego z grą? Całkiem sporo! Historia właściwie została wyssana z palca i wcale nie wiąże się z zalążkami fabuły z gry. W grze nie było zbyt wiele powiedziane skąd wzięły się mutanty, które niszczą miasto. Właśnie, to były jakieś krzyżówki człowieka ze zwierzęciem, z potwornie przerośniętymi zwierzęcymi cechami… Każdy z nich w inny sposób, co można wyczytać z bardzo krótkich informacji pokazywanych na ekranie gry.

Ralph

W filmie są to zwierzęta, które otrzymały patogen zmieniający je w przerośnięte potwory. Pierwszy, którego poznacie, to goryl o wdzięcznym imieniu George. Zupełnie jak w grze. Drugi to Ralph, zmieniony wilk, na wielkim ekranie bardziej wilkowaty niż w grze, gdzie był człowiekiem, który zjadł podejrzane dodatki do jedzenia i przytrafiła mu się taka przykrość ;). Zielony Lizzie, którym była kobieta zmieszana z krokodylem z radioaktywnego jeziora, w filmie jest gigantycznym, bezimiennym gadem. Ten najbardziej odbiega od pierwowzoru, bo zrobili z niego prawie dinozaura, albo smoka jak z Hobbita. Prawdziwe monstrum połykające bomby na śniadanie!

 

Film to typowe kino akcji, więc dość szybko się rozpędza i utrzymuje tempo do końca. Trochę jak w grze. W przeciwieństwie do gry, trupów jest niewiele, ale przynajmniej są sceny rozwalania miasta (choć też nie tak wiele), a nawet można się doszukać rzucania samochodami, czy samolotami. Stanowczo za mało rozwałki…

Uniknięto za to podniesienia kategorii wiekowej do 18+ przez pozbawienie filmu znanej z gry „rysunkowej przemocy”. W Rampage potwory żywią się ludźmi, co jest bardzo wyraźnie pokazane! W końcu podstawowym zadaniem gracza jest łapanie ludzi i zjadanie ich, a żeby ich znaleźć, rozwala się budynki. W filmie zobaczycie chyba tylko dwie sceny z jedzeniem człowieka, a raczej z połykaniem. Krwi zobaczycie bardzo niewiele. Wszyscy wydają się wręcz susi!

Lizzie

Nie tacy susi jak z japońskiego jedzenia :D, ale tacy, co są przeciwieństwem mokrego. Z ludzi wycieka bardzo mało krwi, są naprawdę wysuszeni. Potwory również, nawet mocno zranione, prawie nie krwawią. Można mieć wrażenie, że coś tu nie gra, gdy wpieprzają kilka rakiet z helikoptera w potwora, a poza wybuchem nie dzieje się nic. Dzięki temu film jest dozwolony od piętnastu lat, ha!


„Rampage – Dzika fiu.. tzn furia” jest mocno przesycony efektami specjalnymi, co w dzisiejszych czasach nikogo już nie dziwi. Tu jest ich aż tyle, że aktorzy chyba rzadko opuszczali studio ;). Większość z tego, co widzimy, to grafika 3D, ogólnie na fajnym poziomie, choć jest parę momentów, kiedy widać aż za bardzo, że to komputerowe. Mogę na to przymknąć oko. Zobaczcie w napisach końcowych gigantyczną listę grafików i animatorów! Jest dużo dłuższa niż lista aktorów ;).

Mam nadzieję, że nie opowiedziałem zbyt wiele i nie zlinczujecie mnie za spoilerowanie ;). Napisy końcowe też postanowiłem obejrzeć, mając nadzieję na jakąś niespodziankę. O muzyce mówiłem wcześniej… Moje czekanie zostało nagrodzone i wyczytałem coś takiego:

…co jest potwierdzeniem tezy, którą postawiłem oglądając zaledwie trailer, że film powstał na podstawie gry!

W czasie filmu natrafiłem też na małe smaczki. Najbardziej urzekło mnie wyposażenie biura fiuta-siuśmajtka i zimnej suki, które można zobaczyć na drugim planie co najmniej trzy razy w filmie. Stoją tam dwa prawdziwe automaty do gier, z czego jeden to – zdecydowanie – gra Rampage! Drugiego nie udało mi się zidentyfikować.

Obejrzyjcie, jeśli macie możliwość. Sami oceńcie… 🙂 Nie mogę powiedzieć gdzie film jest dostępny, bo nie jestem influencerem i nikt mi za to nie płaci! 😉 Dlatego szukajcie sami.

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.