Koktajl z trzech nałogowców i trupy – czyli Czaszki

Czaszki na Atari XL/XEPewnie większość z Was zna grę o małym robociku Robbo, który jest nałogowym zbieraczem śrubek. Podejrzewam, że również większość z Was zna Boulder Dash z Rockfordem, który równie nałogowo zbiera diamenty. Kiedyś opisywałem, więc też już znacie grę o kolejnym nałogowcu, który nie może żyć bez ciągłego przestawiania paczek i porządkowania swojego magazynu – czyli Sokoban. A co by było, gdyby tak te gry ze sobą zmiksować?

Sokoban na PCJest osoba, której udało się to wykonać w fenomenalny sposób i nawet po 20 latach uwielbiam tę grę, chociaż zawsze byłem w nią cienki jak dupa węża, więc nie potrafię się nawet pochwalić tym, ile przeszedłem etapów. Paweł Grotowski stworzył na Atari grę Czaszki, która jest omawianą mieszanką. Uwielbiam takie miksy, które wyciskają najlepsze elementy z kilku gier, by stworzyć pyszny koktajl.

Boulder Dash na Atari XL/XEW Czaszkach sterujemy mało zgrabnym człowiekiem, który musi upchać w trumnach porozrzucane czachy. Nie ma ich zwykle wiele, jednakże dotarcie do nich i utorowanie sobie drogi do sarkofagów to zwykle solidny wysiłek umysłowy na miarę Sokobana. Część elementów spada zupełnie jak w Boulder Dashu, dlatego bywa, że trzeba odkopać jakieś miejsce, by do niego dotrzeć. Robbo na Atari XL/XESamo poruszanie po mapie i zbieranie przedmiotów kojarzy się za to z Robbo. Ogólnie wygląd gry najbardziej przypomina tę grę. Zwłaszcza, że spotykamy tam działka, które strzelają w bardzo podobny sposób, jak działa w Robbo. Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza, gdyż już podczas przechodzenia pierwszego etapu gry szybko odczuwamy, że to nie jest Robbo i gra się zupełnie inaczej. Czasem musimy otworzyć drzwi kluczem, a innym razem wysadzić znalezionym dynamitem jakieś przejście. Robbo na Atari XL/XEW ogóle na mapie jest duża liczba różnorodnych elementów, dzięki czemu etapy są ciekawe. A samych etapów jest kilkadziesiąt! Po ekranie biega trochę złowrogich potworków, więc nudno też nie jest. Ufff, jak dobrze, że w tej grze chociaż nie ma limitu czasu, bo byłaby to prawdziwa katorga dla gracza!

Autor gry, jak na profesjonalistę przystało, zajął się prawie wszystkim sam :). Pomysł gry jest jego, podobnie jak i grafika, muzyka oraz etapy, w których pomagał mu brat. Najlepsze jest to, że muzyka w tej grze również bardzo wpadła mi w ucho i bardzo ją lubię. Czaszki na Atari XL/XEJest specyficzna, i bardzo dobrze. Gorzej jest z dźwiękami, ponieważ po wyłączeniu muzyki, odgłosy gry są trochę zbyt ubogie.

Grafika jest fajna, kolejne etapy mają różne kolory, więc jest ciekawie. Sprajty przypominają rzeczywiście grę Robbo, ale obracające się czaszki zawsze strasznie mi się podobały. Prawie, jak te z Montezumy! Brakuje mi tylko scrolla na mapie, podobnego jaki był w Boulder Dash’u. Tu przesuwanie ekranu jest dość specyficzne, gdyż musimy dojść do brzegu ekranu i wtedy zobaczymy co jest w dalszej części. Zastanawiam się, czy ten zabieg był celowy, czy raczej autor nie wiedział jak zrobić dobrze działający scroll? Ale to tylko detal. Czepiam się :).

Czaszki na Atari XL/XECzaszki nie zdobyły gigantycznej popularności, co mnie trochę dziwi. Może to wina tego, że powstały troszeczkę za późno i mieliśmy wówczas już zalew polskich gier na rynku, więc coraz trudniej było przebić się z czymś dobrym? Nie pozostały jednak niezauważone. W Top Secret z września 1993 roku gra dostała maksymalną ocenę (10) za grywalność, aż 9 za „fajność”, grafikę oceniono na 7, a muzykę na 6! Czyli nie tylko ja doceniłem tę grę :).

Teraz obejrzyjcie sobie krótki filmik, jaki nagrałem. Można w nim przez chwilę posłuchać muzyki, potem zobaczyć jak przechodzę pierwszy etap i męczę się z drugim. Dawno w to nie grałem, czas leci. Zanim przypomnę sobie, jak przejść drugi etap, to pewnie się wykończę, więc zostawiam film, jaki jest :). Poza tym nie mogę Wam pokazać solucji gry, bo gdzie będziecie mieli przyjemność z własnego odkrywania sposobu na przejście wszystkich etapów? 😉

Ta gra naprawdę była i jest dobra. Aż się prosi, by ktoś zrobił jej remake i nadał jej drugie życie. Gra była u nas wydana przez L.K. Avalon w komplecie z drugą grą Electra, ale to już temat na inny artykuł.

Czaszki na Atari XL/XEPrzeczytaj też wywiad z Pawłem Grotowskim – autrem Czaszek!

Przeczytaj też:

Misja zakończona. Mission accomplished!

Przeszedłem Misję. I poczułem pustkę… Tydzień temu, jadąc tramwajem i mając w perspektywie podróż trwającą dobre 40 minut, wyjąłem telefon, włączyłem emulator Atari i odpaliłem Misję. Okazuje się, że sterowanie „joystickiem” na ekranie dotykowym nie przeszkadza tej grze w zupełności, … Czytaj dalej

Jeepers Creepers – lepszy Omidor

Zupełnie przypadkowo trafiłem ostatnio na grę, której nie znałem z dzieciństwa, chociaż jest niewiele młodsza ode mnie. Jak to często bywa, siedziałem z wieczora i klikałem w różne tytuły gier w emulatorze. Znalazłem tym sposobem grę Jeepers Creepers

Ghost Chaser – niedoceniona gra w stylu horror-komedia!

Jest taka gra, która ma przede wszystkim wyjątkowy klimat grozy. Są duchy, są strachy, jest obraz z tajnym przejściem, brudne podziemia, nawiedzony dom. Jest też trochę humoru: jeżdżenie na mydle w łazience, śmieszne dźwięki, obraz, który rusza oczami. Jest i … Czytaj dalej

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

5 odpowiedzi na „Koktajl z trzech nałogowców i trupy – czyli Czaszki

  1. Pingback:Rozmowa z Pawłem Grotowskim – autorem Czaszek | Classic Games Maniac

  2. Grot mówi:

    Tak, to też pomysł Pawła. Twórcy.

  3. Grot mówi:

    Ten mało zgrabny Pan to Prof. Skull. 🙂 Dzięki za tę opinię. Warto było zarywać noce, abyście nie mogli przejść, a przynajmniej się mocno „naczaszkować”, aby to zrobić. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.