Fuel – wielki świat do poznania

fuel_pc_6Moje ostatnie biedronkowe poszukiwania gier sprawiły, że jestem posiadaczem nowej gry zatytułowanej Fuel. To prawda, że ta gra nie ma nic wspólnego z klasyką, bo ma ledwie kilka lat i nie wniosła niczego do historii grania (przynajmniej nic znaczącego), jednak chętnie podzielę się z Wami tą informacją, gdyż gra – jak się okazało – jest tego warta!

Gdy przeglądałem listę gier, które mają być w Biedronce za 9,99PLN, zobaczyłem słowo Fuel, które bardziej kojarzy mi się z nabieraniem paliwa samolotem w River Raid riverraid_fuelniż z grą samochodową, jednak sprawdziłem w sieci co to takiego. Zobaczyłem ładne screeny z gry samochodowej, więc stwierdziłem, że warto kupić za te kilka groszy, bo zwykle takie gry mnie kuszą. Akurat się udało i grę kupiłem, więc szybko zainstalowałem, żeby zobaczyć. Początkowo zrobiła dość dobre wrażenie wizualne, jednak nie znalazłem w niej nic nadzwyczajnego i bez wielkiego entuzjazmu zostawiłem na nieco później. Gdy kolejny raz usiadłem na spokojnie i zacząłem sprawdzać, co też kryje w sobie Fuel, nie kryłem coraz większego zadowolenia.

Jestem wielbicielem gier wyścigowych, więc widziałem ich już dziesiątki, a nawet setki. Po raz pierwszy trafiłem na grę, która daje graczowi tak wielką dowolność w tym, co robi. Nigdy nie lubiłem tego, że w wyścigach zwykle nie można oddalić się od głównej trasy, a w gorszych produkcjach nawet nie można zjechać z drogi na pobocze, co zmusza gracza do prucia przed siebie do mety i nie pozwala na żadną dowolność. W historii grania na szczęście było już kilka ciekawych gier, które nie ograniczały tak bardzo i pozwalały na lekkie oddalenie się od trasy. Niektóre gry pozwalają na przejechanie skrótem, czasem pojechanie w krzaki, ale pewnej odległości już nie można przekroczyć, bo albo trafiamy na ścianę (widzialną lub niewidzialną!), albo pojazd zostaje cofnięty na trasę i po zabawie. Było tak przykładowo w Flatout 2, Xpand Rally (cofanie na trasę, chociaż wydaje się, że można pojechać dalej). Ściany nieopodal trasy znajdujemy w większości gier, więc nie ma co wymieniać. Wystarczy wspomnieć choćby serię Need For Speed, gdzie zwykle tak to wyglądało, pomijając próby z otwartym miastem, w którym jednak poza jeżdżeniem po ulicach i tak niewiele dało się zrobić.
rally_speedway_atariNa jeszcze większe szczęście były też gry, które pozwalały na jechanie w dowolnym kierunku po określonym obszarze (mapie) i te gry zawsze przykuwały moją największą uwagę, gdyż nie lubię ograniczeń. Najdalej sięgając pamięcią przypomina mi się gra Rally Speedway  na Atari XL/XE, gdzie można było kombinować i zjechać z trasy po trawie lub wodzie i jeździć dowolnie. Nawet można było włączyć nieśmiertelność i jeździć po wszystkim bez ryzyka pożaru pojazdu ;). Nieco później poznałem Stunts (znaną tez jako 4D Sports Driving), stunts_pco której chyba kiedyś już tu wspominałem. Stunts był prawdziwym wypasem, bo nie tylko pozwalał na jeżdżenie zupełnie poza trasą, ale był też edytor tras i wybór jednego z kilku samochodów. Tu można było jeździć po trawniku i dowolnym kawałku drogi, nawet jeśli nie prowadziła po nim właściwa trasa. Wszystko odbywało się na zamkniętym obszarze, niestety dość niewielkim. W podobnym okresie był też Test Drive 3, który też pozwalał na dowolność, a świat, po którym się jeździło był imponująco duży i bogaty, jak na tamte czasy!testdrive3_pc I po drodze zmieniała się nawet pogoda. Zawsze uwielbiałem burzę. Z pewnością takich gier było więcej, ale przecież wszystkich nie zdołam opisać. Również opisywana przeze mnie Trackmania pozwalała na jeżdżenie dowolnie, jak i odjechanie daleko od obszaru trasy, chociaż im dalej tym było mniej ciekawie. Po drodze była jeszcze jedna z moich ulubionych gier z końca lat 90-tych – Monster Truck Madness, w której mapa była dość obszerna, tras było kilka i wcale nie trzeba było jeździć w ogóle po drodze, żeby się dobrze bawić. Zwykle wskakiwałem na tory kolejowe i jeździłem w poszukiwaniu pociągu, z którym na koniec się zderzałem ku mojej wielkiej radości! Ta gra zatrzymała mnie również na bardzo długo, bo jeżdżenie bez ograniczeń zawsze mnie uspokajało :). Pierwsza część Flatout też pozwalała jeździć i rozwalać jak się chce, czego brakło już w dwójce. Gdzieś tam po drodze trafiłem na gręinsane_pc Insane, która dawała graczowi otwarty świat i pozwalała na szalone wyścigi. Przynajmniej tak miało być, bo nigdy nie odczułem przyjemności grając w tę grę. Dobry pomysł zepsuty był marnym wykonaniem, stąd mimo kilku podejść do niej, nigdy w nią porządnie nie pograłem.

To właśnie z tym ostatnim tytułem – Insane – najbardziej kojarzy mi się Fuel. Jednak tu wszystkie mankamenty Insane nie istnieją, jest natomiast kupa zabawy w doskonałym wykonaniu! Gra ma tylko jedną mapę. Mało? Pewnie powiecie, że to żart. W zasadzie nie żart, jednak obiecuję Wam, że nigdy nie widzieliście tak gigantycznej mapy w grze samochodowej, po której można jeździć ciągle i niemal bez ograniczeń! fuel_pc_3Przejechanie mapy z jednego końca na drugi trwałoby chyba dobrą godzinę ciągłej jazdy, choć pewnie się nie uda, gdyż po drodze są rzeki, nawet jeziora, góry i wszystko to, co można spotkać w normalnym świecie. Teraz, gdy potrzebuję odpocząć bez ruszania się z domu, siadam za kierownicę i jadę przed siebie, oglądając   po drodze te genialne widoki. A widoki są! I to jakie. Można by robić pocztówki z niektórych. Nie wiem jak programiści to zrobili, ale w stając na wielkiej górze widać po horyzont gigantyczny kawał mapy, gdzieś w oddali zarysy gór, do których da się w końcu też dojechać. Podczas jazdy zmienia się pora dnia, więc przychodzi noc i jeździ się po ciemku, by potem zobaczyć malowniczy wschód słońca. Czasem przyjdzie mgła, czasem poleje i zagrzmi, a innym razem w górach sypnie śniegiem. Potrafię tak jeździć bez większego celu nawet i 2 godziny. Może mógłbym dłużej, gdyby nie możliwości czasowe w domu ;). Oczywiście to jeżdżenie to tylko moja zabawa, gdyż gra ma swoje reguły i oczywiście nie brakuje w niej regularnych wyścigów. Jeżdżenie na przełaj jednak pozwala na znajdywanie w różnych miejscach stojących beczek, które się „zbiera” (przewracając je), a za odpowiednie uzbierane sumy kupuje się nowe pojazdy. O pojazdach za chwilę. Na mapie można znajdywać miejsca, w których rozpoczyna się wyścig i natychmiast wziąć w nim udział, ale prościej jest wybrać wyścig z menu i od razu pojechać. fuel_pc_5Ścigamy się na kilka sposobów, ale zawsze wymaga to dojechania od startu do mety odwiedzając po drodze wszystkie punkty kontrolne. Wyścigów jest wiele i są różne, więc jest w czym przebierać. Są też konkurencje dodatkowe, jak na przykład wyścig z helikopterem – też ciekawe, bo zapieprzamy zwykle na przełaj. Na mapie możemy też odkryć różne bonusy, np. dodatkowe malunki na różne pojazdy, czy punkty widokowe, z których można podziwiać przyrodę. Za wygrane wyścigi dostajemy czasem nowe malunki na pojazdy, a czasem nowe stroje dla kierowcy (to chyba taki akcent dla dziewczyn, chociaż mój syn bardzo lubi takie rzeczy w grach ;)). fuel_pc_2Spodobało mi się, że do wyboru mamy wiele różnych pojazdów, które prowadzi się bardzo różnie. Nie ma ograniczenia wyłącznie do samochodów, bo poza zwykłymi czy terenowymi samochodami, są też ciężarówki, monster trucki, jak i motocykle i różne inne nietypowe pojazdy. I to jest też warte uwagi, bo pojazd można zmieniać w czasie jazdy dowolnej po mapie (poza wyścigami), więc jak dojedziemy do miejsca, gdzie główna ulica się kończy, można przesiąść się z szybkiego samochodu do czegoś terenowego i jechać dalej po krzakach.
Gra ma przepiękną grafikę, co odczuwa mój komputer, który już w pierwszych minutach grania rozgrzewa się jak dobry piec. Jest co oglądać i cieszyć oko. fuel_pc_1Świat w Fuel jest dość naturalny, chociaż jest to jakaś postapokaliptyczna wizja, gdzie nie ma zwierząt i ludzi, a po drogach snują się tylko dziwne ciężarówki i czasem przeleci samolot. Wszystko wydaje się takie martwe, ale nie odpychające. Jedyne, do czego się przyczepię, to zbyt mała liczba obiektów do demolowania, bo jest ich naprawdę niewiele! Natomiast liczba drzew jest spora, jednak te są betonowe i nawet monster truck rozpieprza się niemiłosiernie o małe drzewko. No właśnie. Chyba nie tak niemiłosiernie, bo chociaż poziom zniszczeń pojazdu widzimy na wskaźniku i można go solidnie ubrudzić (a nawet umyć w wodzie!), to jednak nie zdemolujemy go tak, jak to umożliwia jedna z moich ulubionych gier – Flatout, czy też Carmageddon. Da się z tym żyć, chociaż czasem chciałbym przewrócić małe drzewko, czy urwać sobie drzwi, albo nawet koło przy solidnym pieprznięciu o skały, ale się nie da.

fuel_pc_4Może nie każdy fan staroci chciałby w taką nową grę pograć, jednak polecam każdemu, kto lubi samochodówki, bo ta gra jest tego warta. A już za tę cenę, to naprawdę żal nie brać!
Pooglądajcie sobie film, jaki nagrałem. Skupiłem się w nim głównie na pokazaniu, jak można jeździć dowolnie i jakie są tereny. Dla mnie bomba. Gra, nie filmik. Niestety YT zepsuło jakość filmu po wysłaniu, a nie chce mi się z tym walczyć. Gra wygląda lepiej niż film 🙂

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

5 odpowiedzi na „Fuel – wielki świat do poznania

  1. Pingback:Bo na Atari nie było dobrych wyścigów… | Classic Games Maniac

  2. Kloqus mówi:

    „siadam za kierownicę i jadę przed siebie, oglądając po drodze te genialne widoki. A widoki są! I to jakie. Można by robić pocztówki z niektórych.”
    „I naprawdę widać tę przestrzeń, gdy stanie się na wielkiej skarpie.”
    Też lubię oglądać widoki w grach, 🙂 ale właśnie: w Fuelu trzeba szukać skarpy, najlepiej niezalesionej żeby nic nie zasłaniało, dlatego zdecydowanie chętniej sięgam po symulatory wszelakich obiektów latających (samoloty, statki kosmiczne (podziwianie mgławic, asteroid, planet globalnie) itp.). Zresztą do latania ciągnie mnie bardziej niż do jeżdżenia, pomijając już łatwiejszy dostęp do krajobrazów. Nie ukrywam jednak, że zachęciłeś mnie do sięgnięcia po Fuel. 🙂 I to zrobię, jeśli kiedyś napatoczy mi się ta gierczyna.

    • GAD ZombiE mówi:

      To akurat nie problem, że trzeba szukać miejsca do podziwiania widoków, bo właśnie to jeżdżenie i szukanie sprawia wielką frajdę.
      Symulatory lotów jakoś mnie nigdy specjalnie nie kręciły, wolę jeździć. Choć swego czasu sporo grałem w F-19, ale w czasach, gdy gry z taką grafiką były ładne :).
      Cieszę się, że zachęciłem Cię do Fuela. Warto, szczególnie, że kupienie tej gry to nie problem, bo prawie wszędzie kosztuje kilka złotych, więc prawie za darmo. A jest tego warta! Tylko sprzęt do niej musi być dość mocny, chociaż na dzisiejsze czasy to nie problem.

  3. Kloqus mówi:

    Nie ciagnie mnie do samochodowek, ale napisze od siebie 0.03 PLN. 🙂

    „Stunts był prawdziwym wypasem, bo nie tylko pozwalał na jeżdżenie zupełnie poza trasą, ale był też edytor tras i wybór jednego z kilku samochodów.” Dodam, ze byla tez mozliwosc zapisywania przebiegu jazdy w osobnym pliku i potem odtworzenia go, ale tylko „wewnatrz gry” w postaci filmiku tworzonego na enginie (podczas powtorki mozna bylo zmieniac kamery – nie tylko podczas jazdy/recordingu).

    Sporo tez gralem w Carmageddony, gdzie rowniez jest duza swoboda w poruszaniu sie po mapie. Uwaga! Po tej grze nie nalezy od razu zasiadac za prawdziwe kolko! Mimo, ze o tym wiedzialem od poczatku to raz mialem taka sytuacje, ze niespodziewanie, od razu po pykaniu wypadlo mi pojechac autem w realu i o malo co nie zgarnalem babki, i to na pasach… Skonczylo sie tym, ze z piskiem opon wyladowalem na pasie obok, a nikomu nic sie nie stalo. Wszyscy dookola patrzyli kto siedzi za kierownica, a ja szukalem przycisku od zapadania sie pod ziemie…

    Widze na gameplay’u, ze mapa jest duza nie tylko wszerz i wzdluz, ale i wzwyz: w niektorych fragmentach filmiku z duza predkoscia zjezdzasz w dol, i zjezdzasz, i zjezdzasz, i zjezdzasz… Widac, ze formy geologiczne sa sporych wysokosci. 🙂

    • GAD ZombiE mówi:

      Carmageddon także powinien być opisany na tej stronie i z pewnością kiedyś będzie, bo był zawsze w czołówce moich ulubionych gier samochodowych :). Potrafiłem godzinami jeździć po całej mapie i rozpieprzać wszystko, co się dało, mordując wszystkich po drodze. A po znalezieniu rzadkiego bonusa, który pokazywał ludzi na mapie, frajdą było jeżdżenie i wykańczanie ich aż do ostatniego. W nagrodę też kończyło się etap ;). Gra genialna pod każdym względem, ale to właśnie pierwszą część lubiłem najbardziej.

      Mapy w Fuel naprawdę są ogromne, jak to opisałem i coś tam pokazałem. Słusznie zauważyłeś też, że są wysokie, bo czasem jest się na plaży, a czasem na szczycie góry, gdzie sypie już snieg. I naprawdę widać tę przestrzeń, gdy stanie się na wielkiej skarpie. I można zapieprzać na dół… Tylko zwykle po drodze rozwali się pojazd i tu właśnie moje największe zarzuty do twórców gry, że samochód nie rozpada się spektakularnie, a gdy wskaźnik zniszczeń dojdzie do maxa, to po prostu nowy samochód staje z powrotem na trasie i można grać dalej. Brak mi tego efektownego rozpierdzielnia pojazdu, żeby odpadło mu to i owo, a na koniec, żeby się spalił, albo wybuchł :). Carmageddon w tym był genialny, bo można było samochód złożyć jak rogalik kołami do środka. Chociaż we Flatout rozwalanie pojazdu jest na wyższym poziomie, ale jednak te dwie gry dzieli wiele lat, więc trudno porównywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.