Bo na Atari nie było dobrych wyścigów…

Auta z AtariZawsze żałowałem, że na Atari nie było porządnej gry samochodowej. Patrzyłem na wyścigi na innych komputerach i żal mi dupę ściskał, że wszędzie są, a na Atari nie ma. Nie czarujmy się – sprzęt da radę, ale potrzebny do tego jest dobry programista!

Grand Prix Circuit na Commodore 64Oczywiście są różne wyścigi, niektóre lepsze, niektóre gorsze. Niestety twórcy gier uparli się, że samochód musi być widoczny na ekranie. Gry w stylu Grand Prix Circuit (1988), czyli takie, w których widzimy drogę z perspektywy kierowcy, na Atari prawie w ogóle nie istnieją. W pierwszej kolejności przypomina mi się Speed Run (1988), który robi wrażenie gry Speed Run na Atari XL/XEniedokończonej i… może tak właśnie jest, chociaż nie jestem pewny. Tu akurat widzimy wszystko z nietypowej perspektywy pasażera na tylnym siedzeniu, gdyż na ekranie większość miejsca zajmuje wnętrze samochodu, w tym kierowca, a samej trasy widać niewiele. W związku z tym gra nie nadaje się do niczego, tym bardziej, że na trasie nie spotykamy innych pojazdów. W graniu jest całkowicie drewniana i po krótkiej chwili gracz się zniechęca, Ironman's Super Off-Road na Commodore 64a pierwsze wrażenie zrobione przez ładną grafikę (tylko wnętrza samochodu!) zostaje całkiem zamazane przez beznadziejną grywalność. Nie przypominam sobie więcej gier z takim widokiem, poza jednym wyjątkiem, o którym później.

Drugi i trzeci rodzaj gier samochodowych, to taki, w których widzimy pojazd z góry (często) lub w rzucie izometrycznym (rzadko). Slicks and Slide na PCNiestety większość takich gier nie jest najlepsza, więc szkoda o nich wspominać. Choć na innych platformach są takie, w które świetnie się gra, np. Ivan „Ironman” Stewart’s Super Off-Road (1990) stworzony na wiele komputerów (chyba niemal na wszystkie możliwe, w tym na C64 prezentuje się rewelacyjnie, ale Atari znowu pominięto), czy późniejsze Slicks and Slide (1994) na PC, Micro Machines na PCtudzież bardzo znane, choć wcale nie takie dobre, Micro Machines (1994). Jednak na Atari tylko nieliczne przypadki są dobre, np. opisywane przez mnie kiedyś Racing Destruction Set (1985), On-Track (1985), albo także wspominane Rally Speedway (1983). O tym ostatnim kiedyś tylko napomknąłem, a grze należy się kilka słów, gdyż posiada ona świetne sterowanie pojazdem Rally Speedway na Atari XL/XE(zresztą dwa style do wyboru, jednak tylko jeden jest dobry) – znacznie lepsze niż w o wiele nowszej Micro Machines. Pojazdy zachowują się bardzo fajnie, nieźle się ślizgają, są szybkie, a gra dostarcza wiele rozrywki, szczególnie na dwóch graczy. Radości dopełnia edytor tras, w którym można tworzyć co się chce i zapisać to na dyskietce. Prawdziwa rewelacja z samego początku lat osiemdziesiątych, która była chyba trochę niedoceniona. Wersja na C64 wygląda prawie identycznie, a do tego zawiera więcej domyślnych tras (na Atari tylko dwie).

Nieco gorzej, choć i tak nieźle, prezentuje się Grand Prix Simulator (1987),Racing Destruction Set na Atari XL/XE które z symulatorem ma wspólnego tyle co z Tetrisem, a pojazdy wyglądają jak prostokąt z kropką. Gdyby twórcy poświęcili pamięć na lepszą grafikę i lepszy kod zamiast zbędnej syntezy mowy w tej grze, miało to szanse być lepsze od On-Track, która jest całkiem grywalna, chociaż dość prosta. W tym stylu jest jeszcze BMX Simulator (1986), On-Track na Atari XL/XEktóry też nie ma nic wspólnego z symulacją, ale jeździ się znowu na rowerach. W zasadzie od Grand Prix Simulator nie różni się to zbyt wiele. Wszystkie 3 ostatnie gry Grand Prix Simulator na Atari XL/XE i Commodore 64pozwalają na grę we dwóch graczy naraz, co oczywiście jest ich wielką zaletą, jednak dla mnie to wciąż za mało.

Dość interesującą pozycją jest gra znana głównie z muzyki – The Last V8 (1985), gdyż muzyka w niej jest przyjemna dla ucha. Graficznie prezentuje się nieźle, jednak zawsze mnie irytowało, że 2/3 ekranu zajmuje obrazek deski rozdzielczej i kierownicy, a drogi widzimy tylko mały kawałek. Sterowanie jest do dupy (tragiczne! W ogóle nie nadaje się do jeżdżenia), a zasady gry koszmarne, gdyż trzeba zdążyć na metę w określonym czasie. Nie ma innych BMX Simulator na Atari XL/XE i Commodore 64pojazdów, a po drodze nie wolno nic dotknąć, co w efekcie zamienia grę samochodową w zwykłą zręcznościówkę. Coś mi świta, żeThe Last V8 na Atari XL/XE i Commodore 64 gra jest bardzo krótka i gdy się ją opanuje, to kończy się w kilka minut, ale możliwe, że teraz coś kłamię, bo od lat w to nie grałem i nie zamierzam do tego wracać :).

Warto wspomnieć jeszcze o jednej grze w rzucie „z góry”, która jest o wiele bardziej rozbudowana i nie jest zwykłą samochodówką – Autoduel (1985). Tu poza jeżdżeniem łazi się też kierowcą po miastach, kupuje sprzęty, a po drodze walczy z innymi pojazdami. Nigdy nie miałem serca do tej gry, mimo świadomości, że to duża i dobra produkcja, gdyż gra znajdowała się na 2 dyskietkach, które regularnie trzeba było wymieniać w stacji, a następnie długo czekać na załadowanie dalszej rozgrywki. W rezultacie połowa grania to było czekanie na załadowanie, co dla niecierpliwych (takich jak ja) sprawiało, że gra lądowała na półce i tyle. Dopiero dziś, w emulatorze, ma to większy sens, ale dziś Autoduel na Atari XL/XE i Commodore 64czuję się za stary, by próbować tę grę rozpracować. Na C64 też to jest, i to nawet kolorowe, ale poza tym prezentuje się dokładnie tak jak na Atari, jest tak samo powolne i przez to mało grywalne.

Nie mogę też pominąć gry, która niby jest samochodówką, ale nie do końca, czyli Spy Hunter (1984), z tytułową muzyką z Peter Gunn’a, znaną też z Blues Brothers. To jedna z lepszych gier, w których gracz czuje prędkość i ma przyjemność z jazdy, chociaż niestety jedzie się tylko do góry (i to właśnie ta największa wada), ale za to poza jazdą można wjeżdżać do ciężarówek, strzelać, lać olej, smrodzić dymem i zmieniać się w motorówkę, by popłynąć przez wodę. Spy Hunter na Atari XL/XE i Commodore 64W graniu rewelacja, ale nie jest to typowa gra wyścigowa. I tym razem, jak dość rzadko, uważam, że wersja na C64 jest nieco gorsza. Dość pokrewną grą jest Fire Chief (1985), w którym jedzie się analogicznie jak w Spy Hunter, jednak nie w pionie, a w poziomie. Tu znowu kierujemy szybką strażą pożarną (szkoda, że nie ciężarówką ;)), a po dojechaniu do końca przechodzimy do części zręcznościowej, gdzie trzeba przejść strażakiem przez płonące pomieszczenie. Fajne, ale po krótkim czasie robi się nudne.

Z izometrycznych przypomina mi się jeszcze Action Biker (1986), który niestety z grą Fire Chief na Atari XL/XEsamochodową ma już bardzo mało wspólnego, a bliżej mu do zręcznościówki w stylu Spindizzy.Jest to taki Kikstart (1986) w rzucie izometrycznym zamiast płaskiego widoku z boku, ale bardziej wyczynowe niż wyścigowe. Za to zadaniem gracza jest zbieranie nagrobków, które potem okazują się częściami motocyklu, z tego co kojarzę. Wersja na Atari od wersji na C64 nie różni się wiele poza tym, że jest nieco brzydsza i bardziej anemiczna, jednak w graniu zbliżona. Muzyka na Atari jest marniejsza, co nie jest winą komputera, tylko twórcy muzyki.

Nie mogę też pominąć mega gniota Action Biker na Atari XL/XE i Commodore 64pod tytułem Ion Roadway (1983), który na pierwszy rzut oka może wydawać się interesujący z powodu dość dużego pojazdu na ekranie i startu w boksie, jednak po kilku sekundach orientujemy się, że w grze nie ma zakrętów, a dotknięcie któregokolwiek rywala kończy się gigantyczną (gigantycznie idiotyczną) eksplozją (chyba) nuklearną, która trwa i trwa i testuje cierpliwość gracza do granic wytrzymałości. Jeśli gracza nie zniszczy fala uderzeniowa od wybuchu, to zniszczy go nuda lub też gracz zniszczy komputer swoją falą uderzeniową wywołaną przez falę złości. Ion Roadway na Atari XL/XEW końcu ile razy można znieść to, że jedzie się pojazdem kilka sekund, po których 3x więcej czasu patrzymy na zawsze taki sam wybuch atomowy? Bo nie sposób jest jechać tak, aby co chwilę nie pierdolnąć w samochód, który pojawia się tuż przed graczem i tylko refleks Billy The Kida pozwoli na jego wyminięcie. Zresztą popatrzcie sami, bo tego gniota postanowiłem sfilmować – video na końcu artykułu. Gra dla bardzo cierpliwych ludzi.

Ostatni rodzaj gier, bardziej zbliżony do pierwszego (widok ze środka pojazdu), to gry, w których widzimy pojazd „zza pleców”. Takich gier jest chyba najwięcej, ale niestety wiele z nich to zwykła kupa i czasem nawet wyglądają „w miarę”, ale albo gra się drewnianie, albo są idiotyczne zasady, albo też gra działa powoli. Z tytułów wartych wspomnienia jest oczywiście Pole Position (1983), które było chyba moją pierwszą grą, jaką miałem na Atari, jednocześnie chyba była to też pierwsza gra komputerowa, jaką widziałem, bo miałem wtedy ledwie kilka lat. Ta gra ma wiele zalet – jest ładna, kolorowa, bardzo szybka i sprawna, jednak ma dwie kolosalne wady, które w zasadzie kiedyś mi tak bardzo nie przeszkadzały, ale zaczęły później. Po pierwsze, samochód rozpieprza się totalnie po zetknięciu z czymkolwiek, choćby nawet się jechało bardzo powoli. Pole Position na Atari XL/XE i Commodore 64Druga wada przeszkadza mi najbardziej – samochody przeciwników nie są na trasie „trwałe”. Czyli gdy widzi się przeciwnika i zniknie on za nami lub z przodu, to po prostu znika bez śladu i nie da się już go spotkać po raz drugi. Co gorsza, na trasie samochody pojawiają się i znikają jak chcą i nie daje to wrażenia, że ściga się z określoną liczbą rywali, tylko raczej zalicza kolejne wyprzedzenia. Oliwy do ognia dolewa fakt, że przecież rozpoczyna się wyścig z kilkoma rywalami na starcie, ale gdy zostawi się ich za sobą, to nagle z przodu pojawiają się jacyś następni nie wiadomo skąd i też trzeba ich wyprzedzać. Gdyby tylko to było zrobione poprawnie, gra byłaby dla mnie znacznie lepsza! PP została stworzona także na innych platformach. Wydaje mi się, że wersja na automatach jest najładniejsza (nie dam głowy za to, ale to chyba pierwowzór tej gry), co akurat nie jest dziwne, bo tak było zazwyczaj. Na Commodore 64 Pole Position 2 na Commodore 64wygląda nieco gorzej, ale gdy się przyzwyczaić, to gra się dość dobrze. Wersje na BBC Micro, czy ZX Spectrum prezentują się gorzej, ale pewnie z powodu ograniczeń sprzętowych. Mimo wszystko całą rodziną graliśmy w Pole Position przez długi czas i wszyscy byli zachwyceni! I to początkowo na czarno-białym telewizorze. Na C64 wyszła druga część PP, która wygląda znacznie lepiej. Niestety o tej grze na Atari już zapomniano.

Jest też zupełnie dobry Pitstop (1983), gdzie widać mapkę trasy, a samochód nie wybucha co chwilę, więc za to daję wielki plus dla twórców. Zjeżdżanie do boksu także było super, bo można sobie samemu posterować ludźmi z ekipy i wymienić opony, ale po czasie robi się nudne. Tutaj jest jakieś wrażenie, że rywale jeżdżą razem z nami, ale chyba jednak działają podobnie jak w Pole Position. Graficznie jest trochę gorzej, a gra jest monotonna, bo nie widać nic poza kawałkiem trawy, trasą i kilkoma Pitstop na Atari XL/XE i Commodore 64jednakowymi samochodami. Mimo ciekawych pomysłów, chyba większość ludzi chętniej grała w Pole Position niż w Pitstop. Tu wersja na C64 jest zadziwiająco podobna do atarowskiej.

Następca, Pitstop II (1984), pewnie miał być rewolucyjny. I był! Ale nie na Atari. O nie, jakaż była moja rozpacz, gdy zobaczyłem tę grę w akcji! Gdyby Atari miał przycisk „turbo”, jaki można zorganizować sobie w emulatorze, to jeszcze może by się udało. Program jest niedopracowany, gra działa drastycznie powoli i zamiast dynamicznych wyścigów na dwóch graczy na podzielonym ekranie mamy smutny wyścig dwóch wozów z sianem, bo inaczej trudno nazwać tę „zabójczą prędkość”. Niestety. Gra oferuje tyle, co Pitstop, ale grafika jest nieco lepsza, można grać we dwóch naraz, jednak prędkość gry całkowicie przekreślała wszystkie dobre chęci twórców. No i skokowy ruch pojazdów na ekranie przeraża. Pitstop 2 na Atari XL/XE i Commodore 64Gdy zobaczyłem Pitstop II na Commodore 64, żal całkiem rozerwał mi dupę, gdyż tutaj ta gra jest genialna, dynamiczna, ładna, sprawna i naprawdę dobra. Wersji na Atari mogłoby nie być.

Na szczęście jest też taka perełka, jak The Great American Cross-Country Road Race (1985). W zasadzie perła, gdyż to chyba jedna z najlepszych gier samochodowych na Atari, która daje o wiele większe możliwości niż Pole Position. Gracz wciela się w kierowcę, który przemierza całe Stany Zjednoczone swoim samochodem. Można wybrać odcinek trasy i tym sposobem nawet zdecydować, którędy się pojedzie. W różnych odcinkach spotkamy różne warunki pogodowe, może być też różna pora dnia, natężenie ruchu, jak i niespodzianki w postaci remontu drogi. The Great American Cross-Country Road Race na Atari XL/XE i Commodore 64Wisienką na torcie jest pościg policyjny, gdy przekroczymy dozwoloną prędkość. Nawet są stacje benzynowe, na których się tankuje lub naprawia samochód i bywa, że trzeba do nich dopchać samochód. Sterowanie pojazdem jest mało realistyczne, jednak dość przyjemne. Grafika, jak na możliwości Atari, również przyzwoita. A przede wszystkim gra jest szybka i dynamiczna, co jest tu najważniejsze. Tu także wersja na C64 jest bardzo podobna, a nawet nieco na plus dla Atari, gdyż na Atari gra jest bardziej kolorowa i przez to wydaje mi się ładniejsza.

I co, dało się? Dało. Ta gra pokazuje, że Atari da radę z taką grą, ale potrzeba przede wszystkim dobrych programistów, którzy to wykonają, co napisałem na początku.

Z mniej ciekawych gier, które pojawiły się po drodze, wymienię jeszcze California Run (1988), która po solidnym dopracowaniu mogłaby być takim „małym Lotusem” na Atari, czy też Outrun. Podobno jest to wzorowane na Outrun (1988), California Run na Atari XL/XEktóry również był świetną grą i dobrze prezentował się nie tylko na automatach, ale nawet na C64! Pamiętam, że jakiś czas próbowałem w to grać wierząc, że gdzieś dojadę i zobaczę coś więcej, jednak ku mojemu rozczarowaniu, chyba nic więcej nie można zobaczyć poza tym, ile widzimy w pierwszych sekundach gry. Na Atarimanii piszą o tej grze bardzo negatywnie, i mają rację.

Jest też mało popularna (i nic w tym dziwnego) Death Race (1987), która pierwsze wrażenie może zrobić dobre, do czasu, gdy gracz zorientuje się, że na drodze… nie ma zakrętów, dokładnie tak samo jak w Ion Roadway. I tak oto gra względnie Out Run na Commodore 64niezła okazuje się tragiczna. Nawet sceneria się zmienia, ale to nic nie pomaga, bo gra jest drętwa. Jest także Richard Petty’s Talladega (1984), która nieco przypomina Pole Position, jednak nie trawię tej gry zupełnie i nie potrafię powiedzieć o niej nic dobrego. Spojrzałem na tę grę na C64 i okazuje się, że jest nieco lepsza, jednak również mnie nie przekonuje do siebie. Pewnie ma to związek z faktem, że gra jest totalnie niedorobiona, i to na obu platformach. Po chwili grania na C64 czuć, że jakoś dziwnie się jeździ, że horyzont przesuwa się na zakręcie, nawet jak się stanie, że jak samochód ma na liczniku 200mph, to i tak potrafi wyglądać jakby to jechał rower… Na Atari jest jeszcze gorzej, bo samochód wygląda jak taczki na dwóch kołach, chowa się pod Death Race na Atari XL/XEbocznymi pasami na drodze (pokazują to moje screeny), a gdy wybuchnie to rozpada się na… literki, albo inne znaczki ;). Nie pomaga tu nawet boks, podobny jak w Pitstop, ale też upośledzony. Na C64 są tam drobne animacje, a na Atari nawet ich prawie nie ma i naprawa polega tylko na wybraniu opcji. Dla mnie dramat, ale na szczęście nie tylko na Atari, bo na C64 też.

Są też dwie gry, niemal bliźniacze, które gdyby dopracować, to jeszcze mogłyby się przebić: Speed King (1986) i Speed Ace (1987). Obie to bardzo podobne do siebie wyścigi motocyklowe, które mają w sobie sporo dobrych pomysłów, jednak na dłuższą metę granie także nie sprawia przyjemności. Talladega na Atari XL/XE i Commodore 64Speed King jest dość sprawny, choć brzydki. Ma jednak sporo zalet, gdyż pojazdy na trasie poruszają się normalnie, czyli gdy stracimy ich z oczu, to można dogonić i wyprzedzić. Nie znikają same. Prowadzenie też jest dość przyjemne. Tylko znowu grafika jest słaba. Na C64 ta gra wygląda bardzo podobnie i gra się też prawie tak samo, jednak – co dziwne – wydaje mi się, że wersja na Atari jest trudniejsza. Speed Ace odwrotnie – jest ładna, jednak powolna, ale za to oferuje grę na dwóch graczy jednocześnie. Niestety w trybie dwóch graczy gra staje się jeszcze wolniejsza i w zasadzie nie bardzo przypomina wyścigi. No chyba, że na hulajnodze. Gdyby z tych dwóch gier zrobić jedną, pozbawioną wszystkich wad obu z nich, to mogłaby wyjść gra niemal tak dobra jak znany z PC Motoracer. No prawie… 😉

Jakoś na innych Speed King na Atari XL/XE i Commodore 64platformach były lepsze gry tego typu. Nie znam zbyt wielu, bo – jak wiecie – jestem podstarzałym atarowcem, więc głównie na nim grałem. Gdy przejrzałem w sieci gry wyścigowe z C64, okazuje się, że jest ich spora liczba, a do tego wiele z nich jest bardzo fajnych. W przeciwieństwie do skromnej listy wyścigów z Atari, z których tylko kilka można uznać za udane.

Z ciekawszych, które widziałem i wiekowo są zbliżone do opisanych wyżej, jest Buggy Boy (1987), która to jest zrobiona na wiele komputerów 8-bitowych, jak i 16-bitowych. Nawet na C64 ta gra jest płynna, ładna i szybka, więc sprawia wielką frajdę, chociaż zasady gry trochę mi się nie podobają. W podobnym klimacie jest też gra 4×4 Offroad Racing (1988), która poza jeżdżeniem pozwala na jakieś drobne zakupy przed wyprawą, a pojazd fajnie skacze na przeszkodach (podobnie zresztą w Buggy Boy). Speed Ace na Atari XL/XEI tu były to jeszcze czasy, gdy ta gra na C64 wypadała lepiej niż jej wersja na PC, która jest mniej kolorowa i o wiele bardziej anemiczna, chociaż też pamiętam, że wiele w nią grałem i bardzo lubiłem (ale na PC).

Przyznam się, że przygotowywałem się trochę do napisania tego (szumnie zwanego) artykułu, gdyż jednak gier z C64 nie znam na tyle dobrze, by pisać o wszystkich z pamięci. Przejrzałem w emulatorze wiele z nich, przetrzepałem też sieć w poszukiwaniu gier na C64 i pierwsze, co mnie uderzyło, to liczba gier samochodowych, która jest o wiele większa niż na Atari. Oczywiście i tu zdarzają się gnioty, które już po screenie można skreślić i nie warto nawet sprawdzać. Jednak jest masa gier, które wyglądają dobrze na screenach, a w akcji wypadają nawet jeszcze lepiej. I tym sposobem Buggy Boy na Commodore 64zobaczyłem też jak jest wiele dobrych wyścigów na Commodore, czego brakuje na Atari, chociaż nie uwierzę, że się tego zrobić nie da. Nawet na ZX Spectrum widziałem kilka dobrze zrobionych gier. Bardzo fajnie na C64 wypada Grand Prix Circuit, które jest płynne, ładne i grywalne. Jest tu nawet Test Drive, które nie tak bardzo różni się od wersji na PC, chociaż działa dość powoli. Ale jest! Gdy zobaczyłem Lotusa, albo Outrun, już całkiem poraziło mnie, że te gry zrobione są naprawdę dobrze, a na Atari mamy…. California Run, które woła o pomstę do nieba! I takich gier jest jeszcze więcej, jednak nie one są tematem tego artykułu.4x4 Off-Road Racing na Commodore 64 i PC

Atari zawsze było pomijane przy robieniu portów dobrych gier z innych platform. Wiele gier z Amigi, czy PC było robionych też na C64, a na Atari nikt o to nie dbał. Zawsze gracze z XL/XE byli przez to poszkodowani. I to jest smutny wniosek na koniec.

Była jedna iskierka nadziei, o której napiszę w następnym artykule. Była szansa na odmianę zaistniałej sytuacji…

Na razie obejrzyjcie video – prawie godzina, w ciągu której możecie zobaczyć w sumie 19 opisanych powyżej gier. Tylko te z Atari. W razie potrzeby, oglądając bezpośrednio na YouTube w opisie pod filmem znajdują się linki do poszczególnych gier i można przeskakiwać.

A po filmie zapraszam do lektury na temat ostatniej gry, o której wspomniałem powyżej.

Przeczytaj też:

Wektorowe lanie po pyskach

Gdy pojawiały się pierwsze gry 3D, nazywano je wektorowymi ze względu na sposób tworzenia i przedstawiania takiej grafiki na ekranie. Najstarsze były szkieletowe, czyli bryła rysowana była na ekranie przy pomocy samych linii (pusta w środku). Potem doszły wypełnienia, które … Czytaj dalej

Blue Max i jego remake

  Jak zobaczyłem dziś trailer gry War Thunder, która została zapowiedziana jako jeden z pierwszych i darmowych tytułów na nadchodzące Playstation 4, zacząłem się zastanawiać, czy to jeszcze film, czy już gra. Nie grałem w tę grę nigdy, ale podobno … Czytaj dalej

Jak się kończy Blue Max

Kiedyś pisałem o Blue Max’ie, więc dziś nie zamierzam nic powtarzać. Ponieważ mam chwilowo L4 w pracy i siedzę w domu, postanowiłem przejść Blue Max do końca i ten fakt uwiecznić.

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

5 odpowiedzi na „Bo na Atari nie było dobrych wyścigów…

  1. Grzegorz mówi:

    Z tego, co pamiętam i z filmiku wynika, że poprawny tytuł jednej z gier to Iron Roadway.

    • Grzegorz mówi:

      Po przejrzeniu youtube jednak stwierdzam, że to kolejna gra o dwóch tytułach, podobnie jak Ballblazer/Ballblaster, itp.

    • GAD ZombiE mówi:

      Prawie. Ballblaster był wersją demo Ballblazera, więc sytuacja jest nieco inna. Jak porównasz ze sobą te gry, to zobaczysz, że w Ballblazer jest animowane intro i jest trochę bardziej dopieszczony. W przypadku Ion Roadway różnic poza tytułem nie ma chyba żadnych.

    • GAD ZombiE mówi:

      O ile wiem, to Ion Roadway to poprawny tytuł tej gry, a Iron Roadway to któraś z jej pirackich wersji. Może ktoś uznał, że „ion” to błąd i to „poprawił”? 😉 Trudno powiedzieć, mogę się tylko domyślać.

  2. Pingback:Elektra Glide – zmarnowana szansa | Classic Games Maniac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.