Atari Blast! – niesamowita grafika na Atari!

atari_blast_1Jeśli myśleliście, że już w październiku nie przeczytacie nic nowego na tej stronie, to się grubo myliliście! Tym oto sposobem jest dziesiąty post tego miesiąca, co jest chyba rekordem ;). Ale nie piszę po to, żeby pobijać rekordy, lecz spieszę Wam donieść, że spadła mi szczęka i musiałem włazić pod biurko, wystawiając dupę na wszystkich, żeby jej szukać. Gdy już znalazłem całą brudną i wyjąłem spod biurka, następnie ją wymyłem i wstawiłem sobie z powrotem, natychmiast usiadłem do klawiatury, aby napisać co znalazłem!

atari_blast_5Trafiłem przypadkowo na YouTubie na film pokazujący grę z Atari. Gra wprawiła mnie w ten zachwyt, przez który miałem przygodę ze szczęką, ponieważ powala na kolana! Śmiem twierdzić, że ma szansę przebić Warhawk’a (no, może nie muzycznie…). Jeszcze jest w fazie rozwoju, więc wszystko może się zdarzyć. Będę dopingował twórcę gry, ponieważ takie cudeńko powinno zostać ukończone!

atari_blast_3Ale co to za gra? Już mówię – Atari Blast! Nie jest to klasyka, ponieważ to gra z 2014 roku, jednak tworzona na Atari, więc wolno mi o niej wspomnieć :). Atari Blast! to typowy shoot’em up, w którym lecimy rakietą i strzelamy do wszystkiego, co się rusza. Jednakże wiele takich gier na Atari nie zachwycało prędkością, grafiką, ani pomysłem. Zwykle były średnio udane i do japońskich gier z automatów zupełnie się nie umywały. Tym razem jest inaczej! Po pierwsze spójrzcie sami, ile na ekranie jest latających, kolorowych obiektów! Mistrzostwo świata! Można mieć wrażenie, że na ekranie jest co najmniej kilkanaście kolorowych sprajtów jednocześnie, co dla typowych, sprzętowych czterech, jest nieosiągalne. Ale to jeszcze nie wszystko. Wreszcie gracz czuje dynamikę gry, bo jest szybko i ostro. Rakieta gracza strzela wieloma szybkimi pociskami, więc pozostaje tylko lecieć i rozwalać. Zobaczcie jak wygląda tło! Jest kolorowe, szczegółowe, bogate, do tego dające fajne złudzenie parallax scrolling’u (czyli, że wydaje się, jakby było kilka warstw). Mówię o złudzeniu, bo jednak nie jest to pełny efekt parallax scrolling. I najważniejsze – tło zawiera elementy, które można trafiać, niszczyć i mogą uszkadzać gracza. Co jeszcze ciekawsze, w różnych etapach zobaczymy różne tryby graficzne (to naprawdę rzadko się zdarza), dzięki czemu wyglądają różnie. I w końcu gracz nie umiera po jednym trafieniu wroga, lecz ma pasek siły, który dopiero jak się skończy, to przegramy (na razie wygląda na to, że koniec gry jest umowny ;)).

atari_blast_6Widać, że jeszcze nie jest to ukończona gra. Etapy są trochę chaotyczne i można w nich zobaczyć wiele dziwnych rzeczy, w tym obrazki z gry Hawkquest. Nie bez powodu, gdyż w grze macza palce Harvey Kong Tin, który tworzył grafikę do Hawkquest’a. Nastomiast programistą jest Paul Lay, który dawno temu napisał kilka gier, m.in. Sprong, czy Heavy Metal.

Mam szczerą nadzieję, że gra zostanie ukończona, bo wygląda rewelacyjnie. Brak jej trochę szczegółów, ciekawszych etapów i pewnych wykończeń, ale praca chyba wciąż trwa! Muzyka mnie denerwuje (brzmi podobnie, jak muzyka z Xevious), ale gdzieś wyczytałem, że docelowo ma być inna. To dobrze. Jaka szkoda, że takie gry nie powstawały 20-30 lat temu! Może dlatego, że do uruchomienia tej gry potrzeba przeróbki w Atari, która dawała 1MB RAMu? 🙂 Jak będziecie grali, to pamiętajcie, by przełączyć emulator na Rambo 1088K.

Grę można obejrzeć na YT, np tu:

https://www.youtube.com/watch?v=9IMWEb6HXf0

I dwa linki:

Ja już chwilę pograłem! 🙂

Przeczytaj też:

Zjedz wszystkie piksele (część 1/2)

Długi czas biłem się z myślami, czy w ogóle powinienem pisać o tej grze. Z jednej strony, przecież piszę tu o klasyce gier, więc o niej szczególnie powinienem wspomnieć. Z drugiej, po co to robić, kiedy każdy ją zna? Bo … Czytaj dalej

Budujemy nowy most! Helikopterem.

Gra, którą chcę opisać to jedna z tych, w których gracz steruje małym helikopterem o proporcjach trzmiela. Za małe skrzydła do uniesienia tego wielkiego dupska. A jednak lata! Nie wiem skąd wzięła się ta tendencja, że w wielu dawnych grach … Czytaj dalej

Przepis na sukces – jak z małej gry zrobić wielką kasę

Obejrzałem dziś zwiastun nowej gry, wcale nie klasycznej, pt. „Plants vs Zombies: Garden Warfare”. Zacząłem się zastanawiać jak to możliwe, że mała prosta gierka staje się nagle wielką produkcją, na której można zarobić ogromną kasę. I wpadłem na to!

O GadZombiE

Zajrzyj na stronę "O mnie i o stronie".
Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.